Wczoraj #soad zagrał #koncert w Dusseldorfie, a że byłem, to podzielę się wrażeniami xD
Ogólnie jak z kochaną @n__p wybieramy się na koncert, to pakujemy się pod scenę i jesteśmy za to w stanie zapłacić ekstra. Wcześniej nigdy nie mieliśmy takich możliwości, więc teraz nadrabiamy. Jak widzimy GOLDEN CIRCLE/VIP/EARLY ACCESS to jest „shut up and take my money“ xD Czasami na koncert jedzie z nami #szwagier i tak też było wczoraj.
Koncert zaczynał się o 18:30. Otwarcie bramek dla „VIPów“ od 12:00, tak wiec moja żona zdecydowała: wyjazd o 8:00, śniadanko po drodze i od +/- 10:00 czekamy. Był to nasz pierwszy koncert w plenerze. Zaopatrzyliśmy się w wodę do auta + krem z filtrem + czapeczki i ruszyliśmy w drogę. Na miejscu byliśmy według planu i oczywiście palma jak sk⁎⁎⁎⁎syn i żadnej chmurki na horyzoncie 🤡 W kolejce przed nami +/- 40 osób, kolejka w pełnym słońcu i c⁎⁎j. Ale organizacja wewnętrzna była, każdy z nas dostał „numerek“, że można sobie było w cieniu poczekać i nie trzeba się zbytnio było martwić, że ktoś się wpierdoli xD
Wszystkie wcześniejsze nasze koncerty zawsze były w klubach/zamkniętych salach koncertowych i po wejściu na teren imprezy zawsze była możliwość kupienia sobie jedzonka/picia. Tak więc wody nie mieliśmy za dużo (na teren koncertu z butla wielka cię nie wpuszcza), żarełka też nie wzięliśmy, bo pewnie będzie można sobie, jak VIP, pewnie coś bez problemu w gastro kupić.
Taki c⁎⁎j! Po 12 wpuścili nas troszkę dalej, gdzie można było stanąć sobie częściowo w cieniu. Do jedzenia można było kupić jedynie suchego precla, do picia jedynie piwerko (przy takiej palmie wszyscy z tego pomysłu zrezygnowaliśmy). Uratowały nas lody + ochrona rozdała po kartoniku 0,33l wody na każdego. C⁎⁎j jakoś przetrwamy 🤡
Po 5,5h czekania ukazała nam się scena - ustawiona na wyasfaltowanym pierdolnym parkingu w szczerym słońcu. Wejście jak do piekarnika, a my dalej bez wody. Ale teraz już można było sobie kupić piciu/jedzonko. Zajęliśmy strategiczne miejsce z boku sceny i szwagier skoczył po jedzenie (hamburgerki) i piciu (0,5l wody i koli dla każdego). Po zjedzeniu i zrobieniu siku, około 16:15 została wpuszczona reszta ludzi.
Scena niczym z teledysku „Duality“ Skipknota. Horda ludzi biegła, jakby cos za darmo rozdawali. O 16:30 byliśmy już tak zastawieni, że nie dało się ruszyć z miejsca, a do pierwszego supportu jeszcze dwie godziny. Dupska uratowali nam organizatorzy, bo rozdawali wodę i o to nie trzeba się już było martwić. Ale! Ale! 16:45 zaczynają mi kiszki grać, i jak tak dalej pójdzie, to będzie trzeba rzadzielca po hamburgerze wypuścić. No c⁎⁎j, najwyżej będę oglądał koncert z tyłu 😭 i tu wychodzi on, cały na biało! Szwagier ukochany! Ze stoperanem, czy co on to tam miał, i uratował mnie! Opcją jeszcze było robienie pod siebie, no ale na to, to bym się chyba nie zdecydował xD
18:30, zatyczki ochronne w uszach, zaczyna się koncert. Akustyk płakał, jak ustawiał głośniki, bo z naszego miejsca słychać było tylko bas 🥲 cała reszta przytłumiona masakrycznie, a wokalu nic nie było słychać. Porównując do poprzednich imprez, bieda w c⁎⁎j. Jednak nie przyszliśmy to dla supportu, a zespoły też ch⁎⁎⁎we (Acid Bath, Queens of the Stone Age), więc nie było wielkiej dramy.
SOAD za⁎⁎⁎⁎sty! Słucham od 20 lat, dalej nie znam piosenek i tekstów, więc stałem jak „kołek” pomiędzy ludźmi, którzy bawili się na całego. Ludzie cisną, skaczą, obijają się. Babką co leciała nade mną, obtarła mi powierzchownie palec. Ludzie mdleli, jeden zleciał gębą na beton. No za⁎⁎⁎⁎ście było! A na koniec szwagier złapał pałeczkę od perkusisty!
Ogólnie 4/10, trzeba będzie powtórzyć!
#chwalesie #gownowpis






