@wielbuont i wszystko jest git, póki relacje były dobre i klarowne, a rozstanie wynika z takiego zrządzenia losu. Też kilka razy kończyłem UOP, za każdym razem z jakąś dzentelmenską umową której dotrzymywałem. Ale jasno dawałem znać, że nie będę robił tego co jest powodem mojego odejścia, bo raz, że nie leży to w mojej umowie jako obowiązek, albo chuj mnie obchodzi, że nie mają zmiennika na moje miejsce gdy prosiłem o takiego od kilku lat, tak jak oni w dupie mieli moje zdrowie i urlop.
Kiedy pracodawca był jako tako fair to łykałem jego pojebane akcje przez 10 lat. Ale kiedy mu się odmieniło i zaczął pogrywać rujnując siebie samego, to nie czekałem biernie na wyjebkę mnie lub moich ludzi bez których bym sobie nie poradził. Bęc, wypowiedzenie za porozumieniem. 3 miechy wypowiedzenia skrócone na 1,5, plus wybranie urlopu, zostaję czas na pozamykanie spraw. I taka umowa.
Ale jeden fałszywy ruch, jedno "plemnik, bo jeszcze musisz rozwiązać kwestię głodu na swiecie", a bym przytaknął i więcej się nie pojawił. I na tym to polega. I dzięki jawności takiego układu, wszyscy go respektują.
Jeśli mi się ktoś teraz zwalnia, to nie liczę go w żadnych aktywnościach i planach. Bo wiem jak to działa