Uszanowanie, znajoma robi mi regularne przysługi, za które nie chce ani pieniędzy, ani czekolady, którą bardzo lubi. Mam pytanie, co wartego około 50zł można dać kobiecie, z czego się ucieszy i nie będzie to nic do jedzenia ani alkohol oraz mogę to wręczać co tydzień lub co dwa. Oboje jesteśmy po 40-tce.
Dodatkowe informacje: ona te czekolady ostatecznie bierze ode mnie, ale ze strasznym "lamentem", że będzie gruba. Nie jest gruba. Ten "lament" to tak pół żartem, ale jednak pół serio. Pomyślałem, że może posłucham tych "lamentów" I zaproponuję coś innego. Przyjmowania pieniędzy odmawia, jak kiedyś jej chciałem zostawić banknot gdzieś w sklepie i powiedzieć o tym później, to już na poważnie powiedziała, że się obrazi.
Co to za przysługi - ona prowadzi z mężem sklep spożywczy I ja do niego zamawiam sobie przesyłki zza granicy takie, które nie wiadomo jaką firmą kurierską przyjdą I często nie da się tego ustalić, bo za wysyłkę odpowiada inny podmiot, czasem przychodzą nawet pocztą (Pocztex). Więc jakieś punkty odbioru czy paczkomaty odpadają. Jest to dla mnie bardzo wygodne, bo odbieram sobie te paczki kiedy mi się podoba i nie muszę czekać na kurierów, z czym wiadomo jak bywa, nawet jak jestem w domu - kurier przychodzi często, gdy akurat siedzę w kiblu XD
Co ona lubi poza czekoladą - tego nie jestem pewien i teraz to już na pewno mi nie powie, stąd cały dylemat.
Zerkałem na pomysły różnych prezentów dla kobiet, ale nic mi tam nie rzuciło się w oczy.
Więc pomyślałem, że napiszę, bo może jakiś ciekawy pomysł ktoś podrzuci. Będę wdzięczny za pomoc.
#rozowepaski #pytanie