UK zmaga się obecnie z ogromnym problemem jeśli chodzi o produkcję taniej i czystej energii. Poza tym widzę, że co po niektórzy uważają, że te kable miałyby służyć jako jedyne rozwiązanie w zwiększonym zapotrzebowaniu energetycznym kraju. Wystarczy pomyśleć 10 sekund nad logicznością tego rozwiązania...
Przede wszystkim polecam poczytać definicje słowa: dywersyfikacja energetyczna.
Znając życie szykują X rozwiązań tak aby mieć jak najszersze spektrum możliwości dostarczenia energii dla swojej gospodarki. Kable wydają się w miarę "proste", szybkie i efektywne w zbudowaniu w porównaniu do jakiejkolwiek elektrowni, bo oprócz typowych problemów jak samych decyzji środowiskowych, ilości miejsca wymaganego (co innego farmy wiatrowe, co innego elektrownia jądrowa, wodna, węglowa itd.) protestów społecznych związanych z lokalizacją, projektu, materiałów, samej budowy, czasu wymaganego na te rzeczy to jeszcze dochodzi kwestia eksploatacji, wyszkolenia kadry, dostarczenia surowców wymaganych do przetworzenia na energie itd., itp.
A tak to mamy "po prostu" kabel i w zasadzie odpada nam większość powyższych problemów, bo produkcja i tak odbywa się już dawno, z tym, że gdzie indziej, a to że straty są "potężne" na tej długości przesyłu no to cóż nie ma nigdy idealnych rozwiązań, a jako tymczasowe/dodatkowe i przy jednoczesnym dywersyfikacji źródeł pozyskania energii jak najbardziej jest to słuszne posunięcie z punktu widzenia państwa.
Z czasem technologia materiałowa się zmieni to i straty spadną, a i tak jako planeta zmierzamy nieuchronnie (jeśli nie zniszczymy się po drodze) do jednego tworu i takich połączeń będzie więcej, bo jak powszechnie wiadomo Państwa starego lądu (Europa) już dawno są ze sobą połączone w jeden byt energetyczny i np. non stop jako kraj kupujemy energię zza granicy, bo u nas za drogo i za mało.