Ubrałem buty, włączyłem aktywność Bieg i po 150 m wyłączyłem. Uczciwie- to nie miało sensu bo może uklepałbym te 5-8 km z wielkim wysiłkiem ale to czuję, że dzisiaj mojemu przeziębieniu by nie pomogło- a od 13⁰⁰ dzieci tylko na mojej głowie, obiadki, sradki więc zrezygnowałem.
Za to zrobiłem dzień off i spacerki z karzełkami. No poleżałby może jeden dzień w łóżku z heherbatą, książką i w ogóle ale w taki dzień nie wymęczyć dzieci to psychiczna tortura.
Za to jak spacerujemy to może wyglądać, że jestem "niemiły" bo popycham młodego palcem... Ale nie nauczy się chodzić nie robiąc spacerów, a jak mu pozwolę na "ja chcę do domu, zmęczony jestem" to mu zrobię krzywdę jak tym dzieciakom grubasom przy butelce z lodami.
Jak mnie to wkurwia to nie wiem bo widzę w nich siebie kiedyś i powiem jedno. Ta dojebana porcja lodów dla chodzącego pulpeta- to jest k⁎⁎wa przemoc domowa. Gastronomiczna. C⁎⁎j tam nazwij jak chcesz.
Ja robię wg zasady- słodycze tak, ale najpierw aktywność. I wziąłem po małym cukierku na spacer - fakt, a na koniec było PO GAŁCE loda, a nie k⁎⁎wa po wiadrze jak dla tucznika z polewą, śmietana, posypką jebane TYSIĄC KALORII. DLA K⁎⁎WA SPASIONEGO OŚMIOLATKA.
Ale się wkurwiłem. Jebane boomerskie bezmuzgi.
#galaretkanomore
-
Zjedzone: 3 550 kcal
-
Spalone: 3 650 kcal
-
Kroki: 26 100
-
Spacer: 4 km + 8 km + 4.38 km
-
Książka: będę czytał teraz
#chlopskadyscyplina
#dobrenawyki
Za to ognisko zapaliłem i mam nadzieję na bieg jutro. Chociaż dyszke a chciałbym więcej. Trzymam kciuki.
#adelbertthemighty
