Tydzień. Dziś minął tydzień od kiedy buchnełem kota z działki i zainstalowałem go u rodziców mimo tego że mają psa. Pies - no wiecie jaki on jest, po samym wygladzie mozna okreslic iz jest to typowy jedynak. Nie szczeka, nie gania kota. Czasem wystarczy ze spojrzy na mala i ta wie ze pora isc w inna strone. Kot - kuweta bez problemu, ani razu nie narobil problemów. Drapak ogarnęła po 3 dniach. Ciagle mruczy, zaczepia o pieszczoty. Juz opracowala sobie system cyganienia zarcia - idzie do Mojej Mamy i robi przesłodkie Miau. Ostatnie dwa dni juz udalo sie przestawić ją na tryb spania w nocy. Wczoraj o 6:30 zrzucila kwiatka, ot spala na parapecie, obrocila sie i spadl. Dzisiaj wstala o 7. Wszelakie moje obawy znikaja. Bezik oczywiscie jako dzikus z dzialki z dosc duzego stada szuka sposobu na wtulenie się do psa, pies niezbyt chetnie pozwala, ale i zdarzylo sie ze liznela pare razy kotka. Wieczorami siedza w legowiskach tuz obok siebie. No eksperyment wypalil. I dobrze bo inaczej wzialbym ja do siebie a wiem ze skonczylo by sie to totalnym rozpierniczem.
Teraz malenstwo lezy obok mnie i słodko mi tu pomrukuje. Patrzac na to ze zgarnialem ją z dzialki po nocce w ktora bylo -18°C - wygrala los na loterii.
:]
#pokazkota juz nie #dzialkowekitku #koty #cybulionjestinny
P.s. ojciec byl sceptycznie nastawiony, wiecie jak to wyglada po tygodniu? Nosi na rekach jak bobasa, wczoraj nakupywal zabawek bo ona tak slodko rozszarpuje te myszki.... Kurka! Wiedziałem XD




