Komentarze (31)
@noniewiem Ale tempa ameba, minimum logiki wymagałoby zastosowanie odpowiedzialności zbiorowej OPRÓCZ tego jednego, któremu zeszyt wyrzucono. Nic mnie tak nie wkurwia w polskim systemie edukacji, jak przerost biurokracji, durnych przepisów i idiotycznych instytucji jak te komisje egzaminacyjne, a nauczyciele jak przychodzi co do czego to prostego dochodzenia nie są w stanie zrobić, a po kursach pedagogicznych powinni być w stanie
W mojej klasie był chłopak co się na nim trochę wyżywali i go straszyli - on wiedział że sobie jaja robią i się im nie dawał No i koleś był całkiem spoko i później nawet już nie kablował. Była sytuacja w zimie i jeden kumpel ulepił mini bałwana i położył na parapecie później wziął kartkę i napisał nazwisko tego chłopaka co go męczyli. Nauczyciel zajarzył w połowie lekcji i chciał się dowiedzieć kto to zrobił więc zapytał poszkodowanego a on odpiwedzila że nie wie bo jak przyszedł na lekcje to już to tam było. Więc nauczyciel przepytał go z materiału i wystawił 1 oraz obniżył mu zachowanie. Cała klasa ryczała z nauczyciela a poszkodowany tłumaczył że on by sam tego nie zrobił i nie napisałby swojego nazwiska. Niestety takie argumenty nie przekonały idiote nauczyciela No i cała klasa tłumaczyła ze to nie on ale debil nie chciał słuchać.
True story z mojego LO sprzed lat:
fizyczka pisze na tablicy zadanie "dla ochotnika", bo trudne i nietypowe. Zgłasza się kumpel (szykował się do rozszerzenia z fizyki, ogarnięty, ambitny gość). Rozwiązuje to zadanie, rozwiązuje, gdzieś w połowie się zaciął bo brakło mu w pamięci jakiegoś wzoru.
Fizyczka przybrała postawę zasadniczą, poczerwieniała na japie i z tryumfem "JAK TO, TAKI UCZEŃ NIE PAMIĘTA WZORÓW? PROSZĘ PROSZĘ. SIADAJ, Z ODPOWIEDZI WSTAWIAM CI "1" DO DZIENNIKA, NA PRZYSZŁOŚĆ PROSZĘ SIĘ PRZYGOTOWYWAĆ DO ODPOWIEDZI".
(btw. ocen na fizyce mieliśmy w ciągu roku mało, więc to mocno rozpierdoliło mu średnią)
Nikt już nigdy się na fizyce na ochotnika nie zgłosił nawet do wytarcia tablicy.
Pracuję w szkole w UK i czasami serce mi pęka jak myślę o polskich dzieciach/nastolatkach i jak szkoła mogłaby wyglądać. Co chwilę mamy treningi z zachowania, jest specjalny zespół zajmujący się patologią i konfliktami, znęcanie się jest od razu karane wydaleniem ze szkoły. Nie wspomnę o wszystkich materiałach do nauki i przedmiotach praktycznych, bo serio smutek. My na chemii mieliśmy raz jakiś gówniany eksperyment-demonstrację, w UK uczniowie sami to robią, bo mają chemie w laboratorium. Na biologii każdy dzieciak ma mikroskop. I to nie jest jakaś prywatna, tylko zwykła szkoła. Bierzcie swoje dzieci za granicę jak chcecie dla nich dobrze.
@liskowaty Wiesz, to niekoniecznie chodzi o to, że nie chcieli uwierzyć. Pewnie wierzyli.
Ale mieli to po prostu w d⁎⁎ie. Jest problem, to korzystają z najkrótszej drogi do jego rozwiazania. A winny do ukarania się nawinął, to ukarać i po temacie.
Dokładnie ten sam mechanizm działa, gdy jakiś dzieciak jest nękany. Po co się użerać z agresorami, jak i tak nie posłuchają. Lepiej opieprzać ofiarę, kazać jej ustępować, a jak nie daj boże się odwinie, ukarać. Bo na nią kara jakoś zadziała.
Chodziłem do podstawówki w latach 90, więc mnie takie historie nie dziwią. Inna sprawa, że chodziłem do takiej podstawówki, gdzie 12-letnie dzieci paliły skuna z lufek na przerwach pod samym murem szkoły, ale z dala od rewiru dyżurów nauczycielskich, starsze były już na etapie palenia browna i kradzieży radyjek z samochodów. Baba, która była dyrektorką tego interesu od 1991 roku kilka lat temu w momencie przejścia na emeryturę dostała nagrodę za wybitne zasługi dla szkoły. Schowali ją do biblioteki, gdzie siedzi do dziś. Oczywiście oprócz bycia dyrektorką nie interesującą się uczniami jako nauczycielka wykładała też jedyny słuszny przedmiot, czyli ruski bełkot.
@yeebhany nie no bez przesady. Studia były całkiem spoko, poznałem tam naprawdę dużo fajnych ludzi. Ale wszystko co było przed maturą najchętniej wymazałbym z pamięci
@R8Ozd25vIENpxJkgdG8gb2JjaG9kemk same here. Wcale bym się nie zdziwił jakby chodziło o tą samą "szkolę" do której i ja chodziłem. Zdradzę tylko że to był taki moloch: 2 samochodówki i liceum. Straszna patologia. Nigdy matce nie wybaczyłem, że mnie tam wysłała i nie pozwoliła uciec z tego więzienia po pierwszym dniu
@banan ja nie studiowalam, wiec sie o tym nie wypowiem. Chodzi mi o okres podstawowka-liceum. Patola niezla byla w technikum, do którego chodzilam- klasa 30 osob, 2 osoby faceci reszta baby, wiec wiadomo jak to sie moze skonczyc xD Przenioslam sie do liceum wieczorowego, w tygodniu zaczelam prace i jakos od razu lepiej z psychika mi sie zrobilo.
Zaloguj się aby komentować
