To miał być sonet, ale zaczął żyć swoim życiem, a żyć zaczął na temat, który nigdy mi się chyba nie znudzi, choć sonet miał być na ten sam temat:


***


O tym jak Jerzy trafił do stomatologa


Pachy zapachy Jerzego grzały,

ciała jamiste mu w członku twardniały

i Pacha mogła się nawet spodziewać,

że znowu mu się przyssać zachciewa.


Członek mu twardość osiągnął szkliwa,

które zębinę zębów pokrywa –

to porównanie pasuje jak ulał:

w członku, jak w zębie Jerzego: dziura.


A Pacha, zamiast przyjąć amory,

krzyczy: – Jerzy! Na ząb jesteś chory!

I Jerzy – biedny: cisnęła go żądza,

taką obronę ad hoc sporządzał:


– Ja, proszę mojej kochanej Pachy

łyknąłem już dzisiaj cztery Apapy

i – choć to rujnuje mój portfel –

to dokupiłem Ibuprom Forte.

A nim “lekoman” powiesz, obalę:

błękitnych tabletek nie trzeba mi wcale!


I Jerzy długo Pachę namawiał:

stękał i kwękał, przysięgi składał,

jęczał, marudził i nagabywał

aż w końcu Pacha tak się odzywa:

– Cholera! Jerzy! Boli mnie głowa!


Wtedy Ibuprom, co w kieszeni schował

wyjął i krzyknął Jerzy: – Tadam!

Na wszelkie bóle ja tutaj coś mam!


Cóż począć? Pacha, w wyniku zaszachowania

musiała się poddać próbie przyssania.

Jerzy z radością już zbliżał się do niej

gdy działań Apapu nastąpił koniec.


I wtedy Jerzy zaszachowany

do stomatologa został wysłany:

łyknąwszy tabletkę Ibupromu Forte

odwiedził dentystkę. Z dużym dekoltem.


***


#zafirewallem

Komentarze (10)

Zaloguj się aby komentować