
#anime #muzyka
Taką ciekawostkę mi wrzuciło.
Przy okazji polecam bardzo anime nawet tym którzy średnio anime lubią
Sam sobie bym musiał obadać te alternatywne zakończenia.

#anime #muzyka
Taką ciekawostkę mi wrzuciło.
Przy okazji polecam bardzo anime nawet tym którzy średnio anime lubią
Sam sobie bym musiał obadać te alternatywne zakończenia.
Miałem napisać, że pewnie kolejny gówno artykuł o niczym gdzie nawet nie podlinkowali do klipu na YT a tu zaskoczenie bo nie dość że dali linka do Spotify i YT to jeszcze sam artykuł jest całkiem rzeczowy. Nawet podali gdzie obejrzeć anime. No nie tego się spodziewałem po Interia Gry lol.
Piosenka to ponadczasowy banger to wiadomo. A co do samego anime to ja bym raczej nie polecał go jako pierwsze anime xD. O ile serial to majstersztyk to jest też dość specyficzny, autor miał trochę problemy z depresją czy coś takiego i kilka ostatnich epizodów jest ciężkie w odbiorze. No i ogólnie to jest stara produkcja więc akcja dzieje się bardzo wolno. Mi to nie przeszkadza ale w aktualnej erze Tiktoka i zerowego attention span wielu ludzi się odbije.
@pozdrawiam Musisz mieć coś nie tak z adblockiem albo przeglądarką bo literalnie w artykule jest podlinkowany i zembedowany cały album z OST ze Spotify oraz kawałek niżej embed z filmem na YT.
https://www.youtube.com/watch?v=o6wtDPVkKqI
to anime nie było dla mnie zbyt wybitne, miesza lepsze momenty ze słabymi i to zakończenie było takie przeciągnięte, dosłownie przez 2 odcinki różne postacie powtarzały "kim ja jestem" i na końcu mi klaskali że dotrwałem do końca
już nawet nie pamiętam jak to sie skonczylo
ale piosenka super, czasem sobie słucham
Neon Genesis Evangelion to złoto. Pamiętam jak trzeba było obejrzeć minimum dwa razy aby zrozumieć o co chodzi i wyłapać wszystkie smaczki. Wtedy nie było dogłębnych analiz ultrafanów na internetach. Z muzycznych ciekawostek NGE jest też piosenka w zakończeniu "Fly Me to the Moon", która w różnych odcinkach jest śpiewana w inny sposób i przez innych artystów.
@BoTak
latach 80-00
Ta bo w tych latach w Japonii w cale nie było kapitalizmu i studia to dokładały do interesu byle by tylko robić kreatywne bajki. I wcale nie było kopiuj wklej anime na bazie aktualnych trendów o których teraz nikt nie pamięta że istniały.
To jest okres 20 lat z którego ludzie wybierają najlepsze perełki a potem mówią że teraz nie ma anime.
Zawsze lubię w takiej sytuacji powtarzać to samo. Zapraszam na serwis MAL na zakładkę która listuje anime według sezonu i roku. Polecam zacząć od tego magicznego 1980 i jechać sobie sezonami w przyszłość i patrzeć jakie były w każdym top anime. Założę się że nie będziecie kojarzyć 95% z nich bo zwyczajnie były słabe i nikt o tym już nie pamięta.
Link do roku 1980: https://myanimelist.net/anime/season/1980/winter u góry na pasku zmieniacie sezony i możecie jechać po kolei i sprawdzać.
@Catharsis Był kapitalizm, ale ludzie mieli też pasję i potrafili stworzyć w dużych studiach coś świeżego. Nie bali się tak ryzyka jak teraz. Popatrz na Disney albo Cartoon Network. Czym one były i czym się stały. A później zobacz sobie na studio Glitch i ich produkcje oraz czemu stały się tak popularne. Wiem, że ludzie są leniwi więc ci odpowiem. Korporacje i duże studia tracą duszę i kreatywność.
MAL to świetny przykład i już sam link od ciebie pokazuje różnorodność a to tylko zima 1980:
Galaxy Express 999 - galaktyczny pociąg
Lupin III - przygody złodzieja
Cyborg 009 - anime o cyborgach
Ultraman - taki super hero
Eagle riders - power rangers
Blue Noah - łódź podwodna walcząca z ufo
To te najbardziej rozpoznawane i szalenie popularne. A to tylko zima 1980.
Jadąc dalej mamy kolejne rodzyny:
Astroboya - o androidzie chłopcu
Ashita no Joe - o bokserze
1981:
Dr. Slump - komedia o zwariowanej dziecięcej android
Tiger mas nisey drugi sezon - show o wrestlingu
urusei Yatsura. Komedia romantyczna z ufo laską
1982:
The Mysterious Cities of Gold - o dzieciach, eksploracji i poszukiwaniu złotych miast.
Dnia by mi nie wystarczyło aby tak wymieniać co chwila wychodziło coś fajnego i szalenie popularnego. Rodzajów mangi i anime było tyle, że każdy mógł sobie znaleźć coś interesującego. W ciągu roku kilka ciekawych pozycji do obejrzenia. Teraz mamy miałką papkę z Isekai. Ciągle ten sam oklepany schemat gdzie ktoś ginie, przenosi się do innego świata w ramach reinkarnacji bądź cofa się w czasie i używa cheatów bądź wiedzy sprzed śmierci aby żyć jak pączek w maśle i/lub się zemścić. No kurde ile można. Ostatnie 3-4 lata to non stop Isekai i może raz na jakiś czas rzucą coś innego i ciekawego.
Zgodzę się jednak, że nie wszytko było ciekawe, to zrozumiałe. Była masa słabych anime, ale w porównaniu do teraz tamte czasy były rogiem obfitości. Aha i ja nie patrzę przez pryzmat popularności w Polsce bo to nie ma sensu, u nas była komuna i transformacja, ja patrzę całościowo na tytuły popularne na świecie oraz w Japonii.
@BoTak Czy ja wiem czy to co wymieniłeś można nazwać aż tak dobrym. Sporo tego raczej nie stało obok tych najlepszych serii. W sensie dajmy na to ten wymieniony jako pierwszy Galaktyczny Express. Owszem to jest klasyk ale to anime się strasznie słabo zestarzało, próbowałem to kiedyś oglądać ale znudziło mnie po parunastu odcinkach a to się ciągnie przez aż 113. Jakoś animacji też jakoś dupy nie urywa i ogólnie anime wtedy były robione w taki sposób że nie oszczędzały czasu oglądającego. To jest w ogóle zupełnie inna liga niż chociaż by ten Evangielon z tego posta.
Co do samej różnorodności to owszem kiedyś była większa ale teraz to raczej wynika z tego, że te mniej popularne motywy łatwo nasycić kilkoma tytułami i po prostu nie ma sensu robić kolejnych bo ludzie nie będą ich oglądać. I też nie tak, że kiedyś nie było podążania za trendami no bo przecież chociażby gatunek mecha którego kiedyś była spora nadpodaż a teraz już prawie nic nie wychodzi. Dosłownie to samo mógłbym powiedzieć te ~30 lat temu że same mecha i kosmiczne sci fi wychodzą.
Mamy teraz nadpodaż isekaiów owszem ale to nie tak, że nie wychodzą inne anime. Zwróć uwagę na jeden fakt, MAL na zimę 1980 listuje 44 pozycje. Tymczasem zima 2026 to jest aż 222 pozycji. Więc logiczne że może się wydawać że teraz isekaiów jest więcej niż kiedyś anime w ogóle xd. Żeby było w sumie śmiesznej to jak teraz patrzę na tą zimę tego roku to w topce wgl nie ma isekaiów. Dopiero na 11 pozycji według popularności jest sequel isekaia. Ogólnie nie powiedziałbym, że ten sezon był jakiś mało różnorodny.
A co do samego kapitalizmu to chyba nie powinniśmy jechać po kimś, że boi się tracić pieniędzy prawda? Zresztą chciałbym przypomnieć, że na to co jest teraz wydawane ogromny wpływ mają wydawnictwa mang i novelek. Większość współczesnych anime bazuje na nich i to te wydawnictwa często fundują produkcje anime aby podbić ich sprzedaż. To oczywiste, że nie będą fundować produkcji anime którego materiał źródłowy jest mało popularny. Co do samych mang i novelek to akurat wydaje mi się, że jest tu spora różnorodność. Każdy teraz może zacząć wydawać mangę samemu online i wiele takich mang potem stawało się mega popularnymi anime (np. One Punch Man). Więc to sami ludzie sprawili, że większość wydawanych tytułów to są isekaie bo zwyczajnie głównie po takie mangi i nowelki sięgali. A dokładniej to mówimy o Japończykach bo inwestorzy w Japonii głównie sugerują się rodzimym rynkiem i poza paroma wyjątkami to on jest decydujący. Więc pół żartem pół serio jak masz do kogoś mieć pretensje o za małą różnorodność to jedź po Japończykach że czytają w kółko takie same mangi i nowelki xD.
@Catharsis Widzisz patrzysz z perspektywy teraźniejszości. Musisz o tym pomyśleć jak osoba, która wtedy była dzieckiem/nastolatkiem i dorastała mając oglądanie anime jako pasje. To tak jak z grami. Jak się było gówniakiem i grało w pierwszego Tombraidera to trójkątne cycki Lary, Max Payne albo Need for Speed Underground to było coś z ultranowoczesną oczojebną grafiką oraz mechaniką, a teraz wyglądają jak niegrywalny syf. Tak samo jest z anime. Jak ktoś dorastał z Sailor Moon, Magic Knight Rayearth, Naruto i odpali sobie je teraz po latach to będzie widział graficzne gnioty, ale gdyby oglądał to na bieżąco jak wychodziły to wyglądało by to zupełnie inaczej. Zresztą z większością filmów i seriali jest dokładnie to samo. Spróbuj na przykład obejrzeć pierwszy oryginalny serial Star Treka, no nie da się, trzeba go było oglądać na bieżąco.
Nie zmienia to jednak tego, że dla tamtejszej widowni te anime to były hiciory i dla fanów oraz "koneserów" anime nadal są. Zresztą odpalając teraz orygnialne NGE też już widać, że trąci starością, ma pasy po bokach i widać już pikselozę ponieważ rozdzielczość to czasy kaset VHS czyli 480i (720x480). NGE tak jak i filmy, które się dobrze zestarzały ratuje jedynie pasja oraz niesamowity ogrom pracy jakie włożono w detale, jakość oraz scenariusz.
Masz rację, kiedyś też były trendy, ale nie były tak ekstremalnie dojone jak teraz. Wypuszczano trochę, przy okazji też inne i mało to jakiś balans. Teraz doją te Isekai aż ludzie zaczną tym żygać i je znienawidzą do końca, nie ma balansu jest tylko chciwość.
Co do materiały źródłowego owszem biorą teraz jedynie najpopularniejsze nowelki i mangi. Tylko wiesz różnica trochę jest bo kiedyś istniało dużo małych studyjek anime, które nie bały się wypuścić swoich własnych autorskich tytułów bądź niszowych nowelek i mang mimo małych środków. Teraz mamy kilka wielkich studiów i korpo i one nigdy nie zaryzykują zrobienia niczego świeżego i kreatywnego. Mimo tego, że posiadają ogromne ilości pieniędzy i takie fiasko by ich nie zabolało, w przeciwieństwie do tych małych studyjek z kiedyś gdzie fiasko oznaczało być albo nie być.
Byłem w Japonii i nie oni nie czytają w kółko tego samego, mają niesamowitą różnorodność mang. Niektóre nawet do nas nie dochodzą, wchodzić do księgarni i masz tam takie gatunki oraz kombinacje, że życia by nie starczyło na przeczytanie tego wszystkiego. Anime robi się tylko z tych najbardziej popularnych.
Zaloguj się aby komentować