@fewtoast ehhh powiem tak- kupiłem sobie lat może 8, może 10 temu fotel. Clutch Chairz. Niekoniecznie że "musi być gejmingowy" ale taki żeby był solidny i wygodny, bo do tamtej pory siedziałem na tych dość charakterystycznych szmaciakach z centymetrem gąbki pamiętających czasy szkolne (nie pytaj). Na początku- super i za⁎⁎⁎⁎ście. Solidny, stalowa podstawa i duże kółka, nie ma luzów, nic nie goni, siedzi się wygodnie, regulacje podłokietników, można się w całości odchylić do tyłu, zablokować pozycję, do tego skóra z domieszką sztucznej skóry, memory foam, regulowane ergo poduszki pod lędźwia i za kark- no słowem bajer, tym większy, że przechodziłem z czegoś, na czym się wysiedzieć wygodnie nawet godziny nie dało.
Co mogę po tych cca 10 latach powiedzieć. Jeśli chodzi o samą konstrukcje fotela- jedyne czego mi do pełni szczęścia brakuje, to takie odchylane na boki podłokietniki, żebym sobie mógł na tym krześle usiąść po turecku. No tylko że nawet gdyby to nie mogę, bo sam fotel ma podstawę też zbudowaną jak fotel kubełkowy z wygięciami do góry z boków, czego totalnie nie rozumiem poza bajerem.
A poza tym? No cóż- jak go kupowałem, to byłem absolutnie chory na wszelkie formy szmacianych krzesło-foteli z gąbką w środku, bo pamiętając te z czasów szkolnych, to szmata się w nich w końcu przecierała i ta ugnieciona i sparciała gąbka wysypywała. Raz z tatą 1 postanowiliśmy naprawić, jebaniny z tym było więcej, niż to było warte, mimo że efekt końcowy był "jak nówka" i to bez przesady. No ale do brzegu. Z racji tego jak już kupowałem fotel, to stwierdziłem "niee no, ino skóra, z tym się nic nie dzieje". No... i się nie działo. Przez pierwsze 2 lata. Potem ta sztuczna świnia zaczęła powolutku pękać. Rok później się łuszczyć malutkimi płatkami i tak się łuszczy do teraz, coraz bardziej odłażąc tymi płatkami, bo oczywiście ozdobniki musiały być. Normalna skóra przetrwała jakieś 4 lata, potem zaczęła twardnieć, pękać i się odłamywać kawałkami, nieważne że od początku kupiłem sobie środki do ochrony skóry. Pianka formowana na zimno co to miała być nie do zdarcia taka była też jakoś przez 4 lata, a potem siedzenie na fotelu zrobiło swoje. I to nie tak, że nie wiem, coś wystaje, w d⁎⁎ę się wbija czy uwiera, nieee, dalej jest wygodnie, ale no czuć, że już nie jest taka przyjemnie sprężysta jak na początku. Wszystkie mechanizmy, tłok, dźwignie i nawet podłokietniki nadal działają bez zarzutów i paradoksalnie najmniej zniszczony jest... zagłówek.
Czy bym go kupił ponownie? Szczerze.... nie. To nie jest zły fotel, dalej jest wygodny i dalej się trzyma, ale już od 2 lat trzymam na siedzisku jakąś szmatę, żeby te odstające twarde kawałki skóry mi nie rozerwały spodni, bo skóra po utwardzeniu i pęknięciu zrobiła się tak ostra. Te wstawki ze sztucznej świni ciągle się łuszczą, więc istnieje niezerowa szansa, że jak wstanę, to tył koszuli będę miał obrany w tym gównie i będę tym potem siał po domu. Z racji budowy nie ma c⁎⁎ja, że w domu to po prostu wymienię, tak jak to było z tym starym krzesłem, a wysłanie tego do tapicera, zakładając że w ogóle znalazłby się taki, który by się podjął rozprucia tego do gołej ramy, wymienienia pianki i całej skóry na nową (xD), mija się z celem i zapewne kosztami. No i szybko dochodzę do punktu, gdzie następny fotel- jak już go będę kupował- to możliwe, że będzie to jakiś szmaciak, albo siatka na ramie takiego "gejmingowego" tylko z płaskim siedziskiem, albo wydam górę siana i pójdę w full ergo, tylko problem z tymi ergo jest taki, że 90% z nich to są takie "j⁎⁎ak teoretyk"- są tak bardzo "ergo", że wyrzucają całkowicie poza nawias człowieka i luźną wygodę siedzenia i każą ci siedzieć w jednej nieruchomej pozie non stop, nie pozwalając na żadne faktycznie wygodne umoszczenie się. A ja tak wysiedzieć w życiu nie wysiedzę, bo jak robię coś dłużej przed komputerem, to lubię się wyciągnąć, albo poskręcać na tym fotelu, a nie siedzieć kilka godzin jak pierdolony manekin z tego obrazka, bo to z człowiekiem ma mało coś wspólnego.