Strasznie mnie to rusza, trochę irytuje

Że to zawsze z nadejściem właśnie snu pory

Mam taką ochotę edytować swe wiersze

A wstaję rano, więc to nie pora na bazgroły


Mam plan ambitny, by w pracy w czasie wolnym

Odpalić swe pliki i uruchomić wenę

Lecz ledwie rzucę okiem i się odechciewa

Wyzbywam się ambicji, a nabywam tremę


Zostaje mi łapać wieczorne spazmy tegoż

Humanisty w ciele człowieka zaklętego

Łapać i próbować wyspać się mimo wszystko


Łapać i mieć nadzieję, że będzie kiedyś blisko

Że rankiem przyjdzie wieczór i jetlag mnie złapie

Uchwycę, co nieuchwytne i przeleję to na papier


#tworczoscwlasna #zafirewallem

Komentarze (5)

Zaloguj się aby komentować