Komentarze (26)

@FriendGatherArena ależ nie trzeba. Motywacja przydaje się ewentualnie, żeby zacząć coś robić. Gdy jednak przez regularne robienie rzeczy wytworzysz sobie nawyk - trwa to około 1,5 miesiąca - wtedy utrzymanie go jest kwestią lekkiego przełamania się, od czasu do czasu, w chwilach gorszego samopoczucia. Trzeba się do tego odpowiednio nastawić i podjąć szczerą i prawdziwą decyzję. Motywacja nie ma zbyt wiele do gadania w tym procesie i właściwie nie jest wcale niezbędna.

Gdy polegasz na motywacji - polegasz na swoim samopoczuciu. Oznacza to, że prędzej czy później, wyłożysz się z tym wszystkim.


A dyscyplinę buduje się gdy robisz coś kiedy Ci się nie chce, lub gdy występują inne niekorzystne warunki. Udowadniasz wtedy sobie, że możesz coś zrobić tylko dlatego, że tak postanowiłeś. Przynosi to ogrom satysfakcji i buduje pewność siebie.


Dodatkową zdrową motywacją, która przychodzi później gdy już masz zbudowaną dyscyplinę, jest to, że stajesz się w czymś coraz lepszy. Gdy masz coraz lepsze wyniki, widzisz wtedy, że ma to sens i chce Ci się to utrzymać i robić coraz więcej.

@splash545 jeżeli będziesz robił coś wbrew sobie, to jest to świetna droga do tego, żeby znienawidzić tą czynność. po coś robisz te rzeczy i to jest twoja motywacja. w twoim przykładzie może nią być chęć dotrzymania słowa danego samemu sobie, chociaż podejrzewam, ze i ona jest podszyta czymś innym - chcę lepiej wyglądać, zeby ludzie mnie podziwiali, chcę być zdrowszym, zeby dłuzej żyć itd

niczego (no może poza czynnościami biologicznymi) nie robimy bez motywacji. Myję zęby rano, bo chcę zeby były zdrowe, idę do roboty motywowany biedą, czytam książkę po pracy bo chcę przeżyć niesamowitą historię, chleję, na umór bo chcę zapomnieć o swoim żałosnym życiu itp..

@FriendGatherArena niekoniecznie bo wielu ludzi robi rzeczy wbrew sobie nazywając to nawykiem ponieważ nie mają motywacji do tychże

@FriendGatherArena tu mogę się zgodzić jeśli chodzi o taką formę użycia słowa motywacja. Motywacja jako motywy dlaczego coś robię, sposób w jaki sam siebie do tego przekonuję.

Jednak dla większości motywacja to jest takie coś, że jest ładna pogoda a ja zobaczyłem przypadkiem filmik ze sportowcem na yt i to mnie zmotywowało, żebym poszedł pobiegać. Stan bez podejmowania głębszej refleksji nad tym dlaczego warto coś robić, motywacja = stan, że mi się chce. W takim znaczeniu występuje motywacja w memie.

@splash545 to jest ten sam sens słowa motywacja tylko możesz być zmotywowany do innych rzeczy. mieć motywację do jednorazowej aktywności, albo do regularnych cwiczen i utrzymania dyscypliny

Gdy jednak przez regularne robienie rzeczy wytworzysz sobie nawyk - trwa to około 1,5 miesiąca - wtedy utrzymanie go jest kwestią lekkiego przełamania się, od czasu do czasu, w chwilach gorszego samopoczucia.


@splash545 Pierdolenie o Szopenie. U mnie im dłużej coś trwa, tym trudniej się tego trzymać i coraz bardziej muszę się zmuszać.

@Jakly to może być podszyte różnymi przyczynami. Jedną z nich może być to, że robisz coś wbrew sobie, tylko dlatego, żeby uzyskać jakiś efekt. Np. trzymasz dietę, żeby schudnąć, albo ćwiczysz, żeby mieć ładniejsze ciało. W międzyczasie nie próbujesz polubić się z tymi rzeczami, które robisz, tylko robisz je z musu. Odpowiedniejszym podejściem byłaby chęć zostania kimś kto ma zdrowe nawyki żywieniowe, lub kimś kto ćwiczy, a wyniki niech będą tylko dodatkową motywacją. Ważne jest, żeby starać się polubić co się robi.

Może się też zdarzyć tak, że pomimo starań to się nie uda. Oznacza to wtedy, że np. dieta jest nieodpowiednia i się na niej męczysz - trzeba znaleźć inną, lub podobnie z ćwiczeniami np. siłka jednak nie dla mnie bo przeszkadzają mi ludzie i nudne ćwiczenia - może bieganie po lesie będzie odpowiedniejszą dyscypliną.

Podałem tu przykłady z mojego własnego życia, ale przez analogię można to przenieść na cokolwiek.

@splash545 No ale chyba właśnie rozmawiamy o takich rzeczach, które człowiek robi wbrew sobie, żeby coś osiągnąć ಠ_ಠ W innym przypadku nie potrzebna by mu była ani żadna motywacja, ani dyscyplina żeby to robić.

I nie da się czegoś tak po prostu polubić. Ba, nawet jeśli na początku się coś bardzo polubi, po dłuższym czasie może się to po prostu znudzić i stać męczące.


Swoją drogą "chęć zostania kimś kto ma zdrowe nawyki żywieniowe, lub kimś kto ćwiczy" nie różni się dla mnie niczym od chęci schudnięcia czy posiadania ładniejszego ciała. I tu i tu mamy jakiś cel.

@FriendGatherArena tak. Jestem nim ja w okresie gdy regularnie ćwiczyłem na siłowni - był to nawyk a jednocześnie nudne jak skurwysyn bo jako osoba z ADHD potrzebuje różnych bodźców i motywacji jako takiej nie było. Po prostu mechaniczne ćwiczenie z myślą- rób to nawet wbrew sobie bo to jest dobre dla zdrowia

@FriendGatherArena nie. To była wymówka żeby robić to co wypada a nie to co naprawdę chce. Motywacja ma nacechowanie pozytywne a nie negatywne. Równie dobrze możesz powiedzieć,że masz motywację bo wstajesz rano do pracy żeby mieć za co jeść

@Jakly

które człowiek robi wbrew sobie

No nie, tzn. robisz coś wbrew swojej niechęci do zmiany. Jest to sfera emocjonalna i taki instynktowny, automatyczny odruch psychiki sprzeciwiającej się do jakiejś formy dodatkowej aktywności. Nie identyfikowałbym się z tymi odczuciami.

Dyscyplina i odrobina motywacji jest potrzebna, żeby przełamać te automatyzmy.

Z drugiej strony faktycznie można na to spojrzeć jako formę walki z samym sobą. Czyli jest w Tobie część leniwa, która nie chce działać i druga, która chce coś osiągnąć i pragnie zmiany. Wtedy możesz odczuć satysfakcję jeśli wygrasz sama z sobą.


Swoją drogą "chęć zostania kimś kto ma zdrowe nawyki żywieniowe, lub kimś kto ćwiczy" nie różni się dla mnie niczym od chęci schudnięcia czy posiadania ładniejszego ciała.

Tak, ale z podejścia pod tytułem chce schudnąć rodzi się słynny efekt jojo. Zaciskasz zęby i trzymasz tę znienawidzoną dietę dla zrzucenia 15kg, a gdy go już osiągasz to przestajesz ją trzymać, bo to już i bo jej nienawidzisz.

Jednak gdy masz w sobie chęć zmiany w osobę, która trzyma zdrowe nawyki żywieniowe i dla której nie jest to żadnym problemem, jest to podejście, które rokuje dużo większe szanse na sukces. Wiadomo może być to dłuższa droga, bo trzeba znaleźć dietę, która będzie Ci odpowiadać i być może w powolny sposób modyfikować to co już jest. Jednak powinno dać długotrwałe efekty.

@Jakly

I nie da się czegoś tak po prostu polubić. Ba, nawet jeśli na początku się coś bardzo polubi, po dłuższym czasie może się to po prostu znudzić i stać męczące.

Nie zgodzę się, choć kiedyś miałem podobne odczucia. Będę dalej posługiwał się swoim własnym przykładem, bo jest mi najbliższy. Przez całe życie nienawidziłem biegania i w sumie się nie dziwię. Jestem bardzo wysoki, byłem gruby i przez te dwa czynniki moja waga była duża. Gdy biegałem strasznie się męczyłem i mocno odrzucała mnie ta aktywność. Byłem w niej słaby i miałem do niej słabe predyspozycje.

Będąc już po 30tce zacząłem chodzić na spacery. Zwiększyłem swoją wydolność i bardzo je polubiłem ze względu na kontakt z naturą i możliwość odpoczynku dla psychiki. Po drodze udało mi się też schudnąć. Nie miałem czasu na dłuższe spacery a miałem chęć na więcej aktywności, więc w naturalny sposób spacery przeszły w marszobiegi. Później przerodziło się to w kilometrowy bieg, później 3, 5, 10 i tak sobie przesuwałem tę granicę stając się coraz lepszy.

Widząc to dostawałem motywację bo cieszyłem się, że jestem w czymś dobry. Jednak ważne było w tym procesie, żeby nie robić tego bez planu a stawiać sobie cały czas coraz to nowe cele i je osiągać. Później wystartowałem w zawodach 10km. Później przebiegłem półmaraton. Teraz celuje w zawody na dystansie półmaratonu i trenuje, żeby móc przebiec maraton. Gdy wyznaczamy sobie cele i je osiągamy to aktywność się nie nudzi. W przypadku biegania można co jakiś czas pojechać na inną trasę, żeby pozwiedzać. Można dodać sobie nagrody w postaci - nie kupię sobie butów dopóki nie uda mi się przebiec 21km. Jak sobie człowiek potrafi to wszystko pourozmaicać, to nie ma takiej możliwości, żeby się znudziło. Jednak gdybym po prostu chodził biegać, bez planu, albo z jedną myślą czyli po to, żeby być w dobrej kondycji, zdrowiu i żebym miał dobrą sylwetkę to faktycznie za jakiś czas by mi się znudziło.

@Jakly a no i ważne to znaleźć aktywność, która faktycznie Ci pasuje i dać jej szansę. Mi się zawsze wydawało, że siłownia jest dla mnie, bo miała niższy próg wejścia. W konsekwencji 5x się od niej odbijałem. Nie lubię obecności innych ludzi, nudnych ćwiczeń i siedzenia w murach. A w bieganiu choć początki były trudniejsze, w końcu odnalazłem się świetnie, bo jestem tam sam, mam ciszę i kontakt z naturą.

Trzeba próbować i znaleźć coś sobie drogą prób.

to jest dobre dla zdrowia

@Belzebub to była twoja motywacja


@FriendGatherArena nie. To była wymówka żeby robić to co wypada a nie to co naprawdę chce. Motywacja ma nacechowanie pozytywne a nie negatywne

Czekaj, robienie czegoś dla zdrowia ma dla ciebie nacechowanie negatywne?


Czekaj 2 - potrzebujesz wymówek, zeby robić to co wypada? Jak ty rozumiesz słowo "wymówka"?


A skoro juz jesteśmy przy rozumieniu słów - nie, motywacja nie musi być pozytywna (cokolwiek własciwie to znaczy). Można motywować zarówno "marchewką" jak i "kijem". Może Cię motywować nagroda albo chęć uniknięcia kary. Np. strach jest bardzo dobrym motywatorem. Człowiek zastraszony ma bardzo silną motywację do wykonania jakiegoś zadania, bo boi się konsekwencji jego niewykonania.

@FriendGatherArena w sumie to masz rację. Anyway napijmy się piwka. Tak potrzebuje wymówek żeby zmusić się do czegoś co mnie nie jara bardzo często.

@splash545


Jednak gdy masz w sobie chęć zmiany w osobę, która trzyma zdrowe nawyki żywieniowe i dla której nie jest to żadnym problemem, jest to podejście, które rokuje dużo większe szanse na sukces.

Nie wiem czy rokuje większe szanse, ale u mnie takie podejście na dłuższą metę też nie zadziałało.


Nie zgodzę się, choć kiedyś miałem podobne odczucia. Będę dalej posługiwał się swoim własnym przykładem, bo jest mi najbliższy.

Właśnie chyba w tym problem, że skupiasz się za bardzo na sobie, nie biorąc pod uwagę, że ludzie są różni i mogą mieć inaczej niż ty


a no i ważne to znaleźć aktywność, która faktycznie Ci pasuje i dać jej szansę

Różnych rzeczy próbowałam. Większość jest fajna na początku - kiedy próbuje się i poznaje coś nowego - ale po dłuższym czasie, jak już pisałam, nudzi się i brzydnie.

@FriendGatherArena u mnie przez ADHD dużo rzeczy działa na odwrót. Wypiję kawę i chce mi się spać…to i wymówki do ćwiczeń potrzebne

@Jakly tak bazuje na swoim przykładzie, ale sam też sobie tego wszystkiego nie wymyśliłem. Wdrożyłem w życie miks praktyki stoickiej połączonej z radami z książki "Atomowe nawyki". Ale to prawda, że to co u mnie się sprawdziło, u Ciebie wcale nie musi. Jednak być może gdybyś chciała kiedyś spróbować to może weź pod uwagę, żeby wyznaczać sobie cele krótko i średnioterminowe. U mnie było to przełomowe gdy wiedziałem, że w miesiącu chce zrobić tyle km i tyle pompek. Tak mi się przypomniało, że dla psychiki taki konkretny cel jest czymś łatwiejszym do przełknięcia niż ogólnik: chce mieć lepsza sylwetkę, lub chce być tym kto biega. No ale jw. u Ciebie nie musi się to sprawdzić, niemniej myślę, że warto próbować różnych rzeczy, aż w końcu coś zaskoczy.


No i oczywiście może tak być, że przyczyna leży zupełnie gdzieś indziej.

Zaloguj się aby komentować