Sprowokowany sugestią tematu, w nagłym przypływie weny, napisał mi się sonet.
Marzenia
Marzę by nie bolały mnie plecy.
By łeb opuściło, to co mnie dręczy.
Marzę metalem być - palić kościoły,
lecz czy bym naprawdę był wtedy wesoły?
Marzę by zawód mieć, zamiast matury.
Marzę bym cały dzień mógł patrzeć się w chmury.
By bez siwych włosów była moja broda.
A moja żona wiecznie była młoda!
Marzę mieć większy urok osobisty,
duszę artysty, zamiast w sercu blizny.
Marzę by ludzie się już nie gniewali,
lub by z tego gniewu się wszyscy posrali!
Marzę bym wiecznie miał dobre swe zdrowie,
lub pięknie wyglądał martwy w tym grobie.
Marzę by Paszkę obrzydzały róże.
Lecz czy to marzenia, czy tylko bajdurzę?
#nasonety #zafirewallem

