Sobotni poranek rozpoczęty telefonem pod 112. U sąsiadów z naprzeciwka było słychać jakiś czujnik. Wyło jak po⁎⁎⁎⁎ne już kilkanaście minut. Byłem, pukałem i cisza. Drzwi zamknięte na klucz.
Niecałe 10 minut i przyjechały czerwone bagiety. Jak na złość, akurat minutę przed ich przyjazdem przestało wyć. Oblecieli sąsiadów (chyba nikt nie miał kontaktu do tych ludzi), z drabiny zajrzeli po oknach i pojechali. Najwyraźniej nikogo nie było w mieszkaniu.
Nie bądźcie obojętni.
#gownowpis #niewiemjakotagowac