Śmieszą mnie komentarze w stylu "Ale Amerykanie zniszczyliby ruskich" i tym podobne.


Prawie sto lat te kraje darzą się szczerą niechęcią i nie padł między nimi żaden wystrzał. Dlaczego? Bo taka wojna skończyłaby się wciskaniem guzików i zniszczeniem planety i każdy to wie. Dlatego łatwiej jest wojować ze sobą za czyimś pośrednictwem.


Poza tym propaganda wjechała mocno. Ludzie, no ja też gardzę tym ruskim motłochem, ale nie dajcie sobie wmówić, że ich armia to same pijaczyny wojujące rozpadającymi się karabinami, bo niestety dalej część Ukrainy okupują, doszczętnie rozjebali pół kraju i zabili tysiące osób w tym cywili, więc jak widzę śmieszkowanie z tego jacy oni są słabi, to może powiedzcie to rodzinom ofiar i tym co przeżyli bombardowania. J⁎⁎⁎ny gimbocontent.


Pierwsi jesteście do wojowania memami i pisania co wy byście nie zrobili xD Dobrze, że ta wojna nie jest u nas i walczą Ukraińcy, a my nie musimy.


#polityka #rosja #ukraina #wojna #bekazpodludzi

Komentarze (18)

@nogiweza Może źle to ująłem, ale propaganda sukcesu Ukrainy jest dobra dla Ukraińców l, by budować w nich morale.


Dla nas nie jest dobra. My musimy patrzeć realnie na zagrożenie i obecną sytuację. O to mi chodzi. Tynczasem połowa łyka na każdym kroku zarzutki

Prawda jest taka, że Rosja już dawno byłaby zrównana z ziemią gdyby nie fakt, że posiadają broń atomową. Gospodarczo zaś jedyne co ich ratuje to olbrzymie złoża. Mentalnie bowiem ten kraj jest Afryką Europy. Byłem tam wielokrotnie tak samo jak w Afryce więc wiem co mówię. Nie ma co ich bronić. Są agresywni, butni, bezczelni i zakłamani. Nie wszyscy oczywiście, mam kilkoro przyjaciół w Rosji. Przyznam jednak, że podzielają mój pogląd na temat wielmożnie rządzącego. To skorumpowany kraj w którym nigdy nie rozwinie się klasa średnia a liczyć się będą łapówki i konekcje. Dlatego wciąż najeżdżają na inne kraje - łatwiej jest łupić niżeli samemu wytwarzać.

#polityka #rosja

@Lopez_ nikt nie mówi że są słabi (a jak mówi to jest debilem) ale nie są żadną potęgą militarną na jaką się kreowali przez te wszystkie lata. Bo jak przyszło do do czego to się okazało, że ich armia, może i liczna, jest totalnie nie wyszkolona a ich wyposażenie woła o pomstę do nieba. To działało jak trzeba było pokazać się na defiladzie albo do kilkudniowego konfliktu. Na nic więcej nie byli przygotowani. O o to tu chodzi, o ten mit ruskiej potęgi wojskowej.

Bo taka wojna skończyłaby się wciskaniem guzików i zniszczeniem planety i każdy to wie.


Jest też opcja wojny bezpośredniej na zasadzie konfrontacji siłami konwencjonalnymi poza granicami krajów ze skutkiem wyniszczenia gospodarczego. Prawie każdy podchodzi do tematu, że gdyby doszło do wojny USA - Rosja to musi to być zagłada nuklearna a dla mnie się osobiście wydaje, że w tym wypadku istnieje mniejsze ryzyko użycia broni nuklearnej a niżeli w wojnie gdzie Rosja posiada arsenał nuklearny a druki kraj nie posiada ale jest w stanie zagrozić im konwencjonalnie.

@sebastian-barycza Generalnie masz racj, ale to tyczy sie calego wschodu, a wiec Ukrainy i Białorusi tez. Cywilizacja wschodnich Slowian to taka Biała Afryka. Argument siły i zacofanie

@Lopez_ Bo to jest prawda. Ruskich przy życiu trzyma tylko atom. Z Ukrainą sobie nie potrafią poradzić, a co dopiero z USA. Przecież ruskie przy USA właściwie nie mają lotnictwa.

@Lopez_ nie rozumiem. Jak się ma brak rozbicia armii rosyjskiej przez armię ukraińską do potencjalnego starcia USA vs Rosja? Sugerujesz, że potencjał wojskowy USA jest zbliżony do ukraińskiego czy co?


Poza tym - nikt nie twierdzi, że pokonałaby ich Gwinea. Beka jest z tego, że się kreowali na drugą armię świata.

@Lopez_ Jakby Rosja była potęgą porównywalną do USA, to wysłanie na Ukrainę kilkudziesiętu wyrzutni rakiet czy jednostek artylerii nie robiłoby żadnej różnicy. Podobnie przy wysłaniu ok 100 nowoczesnych czołgów.


Artyleria i Himarsy jednak zmieniły znacząco pole bitwy (nawet pozwoliły Ukraińcom obić sporo terenu i wymusiło na wielkiej Rosji decyzję o mobilizacji).

To, że rok po rozpoczęciu wojny Rosja nie jest wstanie zniszczyć obrony przeciwlotniczej przeciwnika i zdobyć panowania w powietrzu, też sporo mówi o drugiej armii świata. I to nie koniecznie pokazuje, że Rosja jest słaba a raczej to jaką dominację militarną na świecie ma obecnie USA.

@sebastian-barycza

Prawda jest taka, że Rosja już dawno byłaby zrównana z ziemią gdyby nie fakt, że posiadają broń atomową.


Absolutna i kompletna bzdura. Na pewno dostaliby parę solidnych ciosów (które wykluczyłyby ich z prowadzenia ofensywy), ale chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wielki jest to kraj i (póki co) jak liczny. Przy braku atomu walka mogłaby być bardziej zdecydowana, ale nikt by się nie porywał na wchodzenie wgłąb kraju i wojnę totalną o zdobycie Moskwy.


@Kulturozofiapl

Beka jest z tego, że się kreowali na drugą armię świata.


Czy mieszkańcy ukraińskich miast, które aktualne są kupą gruzu też mają bekę z tego, że tak się kreowali? Bo tak mi się wydaje, że gdyby ktoś zniszczył mi Wrocław i zabił część moich znajomych lub rodziny, ostatnie co bym miał w głowie to rozmyślanie "jak się ktoś kreował" - bo wyszło na to, że był wystarczająco silny, żeby zrobić to, co zrobił.


@Kolanin

Jakby Rosja była potęgą porównywalną do USA, to wysłanie na Ukrainę kilkudziesiętu wyrzutni rakiet czy jednostek artylerii nie robiłoby żadnej różnicy. Podobnie przy wysłaniu ok 100 nowoczesnych czołgów.


Artyleria i Himarsy jednak zmieniły znacząco pole bitwy (nawet pozwoliły Ukraińcom obić sporo terenu i wymusiło na wielkiej Rosji decyzję o mobilizacji).


Kilkadziesiąt nowoczesnych wyrzutni wymusiło decyzję o mobilizacji 300 tys chłopa (i są plotki o kolejnej fali)? Ty czytasz co piszesz?


Himarsy wymusiły zmianę taktyki, ograniczyły logistykę, ale problemem armii rosyjskiej nadal jest przede wszystkim... armia rosyjska - nepotyzm, korupcja, zgnilizna mentalna. Brak sprzętu, szkolenia, morale. To dlatego oni wyglądają tak żałośnie, to dlatego wszystkie ofensywy po początkowych postępach utknęły, a potem się cofnęły. A nie dlatego, że Zachód dostarczył kilkanaście(kilkadziesiąt) sztuk broni, która potrafi punktowo i bezkarnie razić kluczowe miejsca.


@solly Tak.


Bo jeżeli świadczyłoby to o słabości, Ukraińcy byliby w stanie siłowo uniemożliwić dalszy terroryzm w wykonaniu ruskiej armii. A tak się po prostu nie dzieje i mimo, że skala jest mniejsza, cywile nadal giną.

@rafal155


Absolutna i kompletna bzdura. Na pewno dostaliby parę solidnych ciosów (które wykluczyłyby ich z prowadzenia ofensywy), ale chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wielki jest to kraj i (póki co) jak liczny. Przy braku atomu walka mogłaby być bardziej zdecydowana, ale nikt by się nie porywał na wchodzenie wgłąb kraju i wojnę totalną o zdobycie Moskwy.


Brzmisz, jakbyś myślał, że ewentualny atak na Rosję wyglądałby jak walki w ZSRR podczas II WŚ.


Czy mieszkańcy ukraińskich miast, które aktualne są kupą gruzu też mają bekę z tego, że tak się kreowali? Bo tak mi się wydaje, że gdyby ktoś zniszczył mi Wrocław i zabił część moich znajomych lub rodziny, ostatnie co bym miał w głowie to rozmyślanie "jak się ktoś kreował" - bo wyszło na to, że był wystarczająco silny, żeby zrobić to, co zrobił.


Co ma piernik do wiatraka? Tak, ofiary rosyjskiej agresji też żartują z sytuacji. Tak, ludzie przechodzą żałobę na różne sposoby. Celem tego jest tak naprawdę utrzymanie morale i danie nadziei, że Ukraińcom może się udać.


Kilkadziesiąt nowoczesnych wyrzutni wymusiło decyzję o mobilizacji 300 tys chłopa (i są plotki o kolejnej fali)? Ty czytasz co piszesz?

Himarsy wymusiły zmianę taktyki, ograniczyły logistykę, ale problemem armii rosyjskiej nadal jest przede wszystkim... armia rosyjska - nepotyzm, korupcja, zgnilizna mentalna. Brak sprzętu, szkolenia, morale. To dlatego oni wyglądają tak żałośnie, to dlatego wszystkie ofensywy po początkowych postępach utknęły, a potem się cofnęły. A nie dlatego, że Zachód dostarczył kilkanaście(kilkadziesiąt) sztuk broni, która potrafi punktowo i bezkarnie razić kluczowe miejsca.


I tak, i nie. Na przykład, na odcinku chersońskim HIMARSy i M270 pozwoliły niszczyć logistykę RUS (magazyny i przeprawy przez Dniepr), punkty dowodzenia i zbiorowiska RUS żołnierzy, przez co oddziały na prawym brzegu Dniepru nie były tak efektywne, jak mogły, dosłanie posiłków było utrudnione, co umożliwiło UKR przeprowadzenie eleganckiej ofensywy. Z pewnością zachodnie wyrzutnie rakiet nie wygrały/nie wygrają same wojny, ale były jednym z ważnych czynników, jak kiepski stan armii rosyjskiej.


Bo jeżeli świadczyłoby to o słabości, Ukraińcy byliby w stanie siłowo uniemożliwić dalszy terroryzm w wykonaniu ruskiej armii. A tak się po prostu nie dzieje i mimo, że skala jest mniejsza, cywile nadal giną.


Co za absurdalne kryterium oceny. W praktyce nie można mieć w 100% szczelną obronę przeciwlotniczą/rakietową.

@Kulturozofiapl

Brzmisz, jakbyś myślał, że ewentualny atak na Rosję wyglądałby jak walki w ZSRR podczas II WŚ.


Pewnie dlatego, że komentuję stwierdzenie o zrównaniu Rosji z ziemią. To nie do mnie pretensje o tworzenie nierealnych scenariuszy.


Co ma piernik do wiatraka?


To, że żadna skrajność nie jest korzystna. A coraz więcej i częściej widzę, jak ludzie kompletnie lekceważą siłę rosyjskiej armii, która wojny nie wygra, ale potrafi zadać olbrzymie straty ludzkie i materialne.


I tak, i nie.


Chłop, któremu odpisywałem zasugerował, że jakość i przewaga technologiczna zachodniej broni wymusiła decyzję o mobilizacji, co jest po prostu bzdurą. Ale pasuje do tezy, że ruskiego wojska bać się nie należy, co jest kolejną bzdurą.


W praktyce nie można mieć w 100% szczelną obronę przeciwlotniczą/rakietową.


Co innego zniszczyć kilka budynków w mieście przez brak 100% pokrycia obrony, a co innego niszczyć całe miasta (lub dzielnice).


Skoro są ukraińskie miasta zrównane z ziemią, to znaczy, że ruskie wojsko dysponuje pewną siłą, przed którą nie można się uginać bez walki, ale jednocześnie absolutnie nie wolno jej lekceważyć. A takie właśnie lekceważenie masz w kilku postach powyżej (szczególnie tych, którym odpisałem).

@rafal155


Pewnie dlatego, że komentuję stwierdzenie o zrównaniu Rosji z ziemią. To nie do mnie pretensje o tworzenie nierealnych scenariuszy.


O zrównaniu Rosji z ziemią, gdyby nie mieli bomb atomowych. Nijak z tego nie wynika, że NATO musiałoby prowadzić wojnę w stylu nazistowskiej inwazji na ZSRR. Ba, to, że tak by nie wyglądało jest pewne i wynika to z doktryny przyjętej przez NATO czy tego, co widzieliśmy choćby w Iraku.


To, że żadna skrajność nie jest korzystna. A coraz więcej i częściej widzę, jak ludzie kompletnie lekceważą siłę rosyjskiej armii, która wojny nie wygra, ale potrafi zadać olbrzymie straty ludzkie i materialne.


To już twoja interpretacja. Osobiście nigdzie nie widzę komentarzy w stylu "hoho, Rosji to by i Nikaragua nakopała" czy "na moje to nasza kompania Leopardów dojechałaby do Moskwy w 2 dni". Opinie na takim poziomie byłyby lekceważeniem Rosji. Prawda jest taka, że rosyjskie wojsko w wojnie z NATO - bez używania atomu - zostałoby przeorane. Nie jest to żadne lekceważenie, tylko realna ocena sytuacji - Zachód ma ogromną przewagę w lotnictwie, artylerii, czołgach, wyszkoleniu żołnierzy, "jakości" doktryny wojennej, rozpoznaniu, logistyce, gospodarce. Oczywiście byłyby JAKIEŚ straty i one zależą od wielu rzeczy, choćby miejsca prowadzenia wojny i tego, kto atakował.


Chłop, któremu odpisywałem zasugerował, że jakość i przewaga technologiczna zachodniej broni wymusiła decyzję o mobilizacji, co jest po prostu bzdurą. Ale pasuje do tezy, że ruskiego wojska bać się nie należy, co jest kolejną bzdurą.

Co innego zniszczyć kilka budynków w mieście przez brak 100% pokrycia obrony, a co innego niszczyć całe miasta (lub dzielnice).

Skoro są ukraińskie miasta zrównane z ziemią, to znaczy, że ruskie wojsko dysponuje pewną siłą, przed którą nie można się uginać bez walki, ale jednocześnie absolutnie nie wolno jej lekceważyć. A takie właśnie lekceważenie masz w kilku postach powyżej (szczególnie tych, którym odpisałem).


Ale to są wyłącznie twoje własne nadinterpretacje powyższych komentarzy. Nikt nie napisał, że Rosjanie nie są w stanie nikogo zabić czy nie są w stanie zaorać miasta. Jeśli to ma być powodem strachu to OK, ale kryterium oceny jest absurdalne. Oczywiście, że w trakcie ewentualnej wojny NATO-Rosja zginie wiele osób, ale nawet litewskie wojsko byłoby w stanie zrównać z ziemią jakieś miasteczko (bo Rosjanie głównie je równają z ziemią, wyjątkiem jest chyba tylko Mariupol) i to znaczy, że mamy się obawiać czy "nie lekceważyć" litewskiej armii?

Zaloguj się aby komentować