@rafal155
Absolutna i kompletna bzdura. Na pewno dostaliby parę solidnych ciosów (które wykluczyłyby ich z prowadzenia ofensywy), ale chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wielki jest to kraj i (póki co) jak liczny. Przy braku atomu walka mogłaby być bardziej zdecydowana, ale nikt by się nie porywał na wchodzenie wgłąb kraju i wojnę totalną o zdobycie Moskwy.
Brzmisz, jakbyś myślał, że ewentualny atak na Rosję wyglądałby jak walki w ZSRR podczas II WŚ.
Czy mieszkańcy ukraińskich miast, które aktualne są kupą gruzu też mają bekę z tego, że tak się kreowali? Bo tak mi się wydaje, że gdyby ktoś zniszczył mi Wrocław i zabił część moich znajomych lub rodziny, ostatnie co bym miał w głowie to rozmyślanie "jak się ktoś kreował" - bo wyszło na to, że był wystarczająco silny, żeby zrobić to, co zrobił.
Co ma piernik do wiatraka? Tak, ofiary rosyjskiej agresji też żartują z sytuacji. Tak, ludzie przechodzą żałobę na różne sposoby. Celem tego jest tak naprawdę utrzymanie morale i danie nadziei, że Ukraińcom może się udać.
Kilkadziesiąt nowoczesnych wyrzutni wymusiło decyzję o mobilizacji 300 tys chłopa (i są plotki o kolejnej fali)? Ty czytasz co piszesz?
Himarsy wymusiły zmianę taktyki, ograniczyły logistykę, ale problemem armii rosyjskiej nadal jest przede wszystkim... armia rosyjska - nepotyzm, korupcja, zgnilizna mentalna. Brak sprzętu, szkolenia, morale. To dlatego oni wyglądają tak żałośnie, to dlatego wszystkie ofensywy po początkowych postępach utknęły, a potem się cofnęły. A nie dlatego, że Zachód dostarczył kilkanaście(kilkadziesiąt) sztuk broni, która potrafi punktowo i bezkarnie razić kluczowe miejsca.
I tak, i nie. Na przykład, na odcinku chersońskim HIMARSy i M270 pozwoliły niszczyć logistykę RUS (magazyny i przeprawy przez Dniepr), punkty dowodzenia i zbiorowiska RUS żołnierzy, przez co oddziały na prawym brzegu Dniepru nie były tak efektywne, jak mogły, dosłanie posiłków było utrudnione, co umożliwiło UKR przeprowadzenie eleganckiej ofensywy. Z pewnością zachodnie wyrzutnie rakiet nie wygrały/nie wygrają same wojny, ale były jednym z ważnych czynników, jak kiepski stan armii rosyjskiej.
Bo jeżeli świadczyłoby to o słabości, Ukraińcy byliby w stanie siłowo uniemożliwić dalszy terroryzm w wykonaniu ruskiej armii. A tak się po prostu nie dzieje i mimo, że skala jest mniejsza, cywile nadal giną.
Co za absurdalne kryterium oceny. W praktyce nie można mieć w 100% szczelną obronę przeciwlotniczą/rakietową.