#sluzbazdrowia #niemcy

Z mojego przedwczorajszego pobytu w szpitalu wynikła ciekawa rzecz. Otóż lekarz zauważył że podczas przyjęcia do szpitala miałem 0,17 promila w wydychanym powietrzu, na krwi wyszło 0,2. Niby nic gdyby nie fakt że jestem totalnym abstynentem. Nawet cukierka z alkoholem nie zeżrę. Mógł być to objaw paru schorzeń jednak pozostałe wyniki wykluczyły większość. Najbardziej prawdopodobną przyczyną wydaje mu się "zespół fermentacji jelitowej" potocznie zwany "zespołem autobrowaru". Tak więc mimo abstynencji zostałem samonapędzający się alkoholikiem Bez konieczności wydawania kasy, biegania po sklepach, targania flaszek.

Teraz pozostaje kwestia czy to leczyć czy nauczyć się regulować stężenie?

e90e9234-c940-425e-a395-e500bc864195

Komentarze (19)

@Tobijas tak samo jak zwykłe picie. Jestes pod wpływem tego samego alkoholu, i nikogo nie obchodzi skąd ten alkohol sie w twoim organiźmie wziął. Dlatego ten syndrom jest problematyczny, bo wystarczy że zjesz np miskę makaronu, i nie możesz jechać

@dradrian_zwierachs jak to jest w takim przypadku? Generalnie nie powinno byc roznicy czy ktos jebnal piwko i prowadzi, czy jest chory na ta przypadlosc bo alkohol w takim samym stopniu wplywa na jego percepcje. Przekroczy 0.2 i zakaz prowadzenia obligatoryjnie, bez wzgledu czy pil czy wyfermentowal sam

@Fishery akurat ze dwa dni tenu czytałem w ogóle o istnieniu takiego schorzenia i w sumie na dłuższą metę ma sporo wad.


Ale może jabłek sporo jadłeś albo znowu nie jadłeś prawie nic? Jabłka to wiadomo, potrafią fermentować tak czy siak, a jak się nie jadło to wydzielają się gazy które alkomaty błędnie wykrywają jako alkohol.

@Fishery Ten wpis pozwolił mi wreszcie zrozumieć fenomen smaku koncerniaków. Po prostu zatrudniają tam osoby z tym zespołem. Bo rozumiem, że w moczu też to wychodzi?

Zaloguj się aby komentować