Skąd się biorą dzikie drożdże w zakwasie? Hamelman twierdzi, że z powietrza. W takim razie skąd w sumie gwarancja, że masz w zakwasie jakieś dzikie drożdże. Rownie dobrze mogą to być drożdże piekarskie, bo piekłeś dwa dni temu pizzę i zostało ci ich trochę w kąciku paznokcia. Może wcześniej te zakwasy mi się udawaly, bo równolegle z nastawieniem i dokarmieniem piekłam różne rzeczy na drożdżach? Moze zbytnia sterylność procesu jest szkodliwa? @ErwinoRommelo poruszał tą kwestię w komentarzu.
Ale Hamelman pisze też, że te pierwsze dwa dni, gdy zakwas rósł jak wściekły i kipiał ze słoika, to były właśnie drożdże. Które były i się zmyły. Zdechly, wyginęły. W takim układzie karmienie tego zdechlaka dalej przez kolejne dni to oczekiwanie na cud, na ponowne przyjście mesjasza. Może trzeba było dokarmić nawet jeszcze wcześniej? Może zeżarły wszystkie cukry i zdechły z głodu, bo czekałam z kolejnym karmieniem zbyt długo? Jak urosło dwukrotnie w 4h, to trzeba było już dokarmić natychmiast, od razu?
Dorzuciłam wczoraj do żytnego zakwasu kapkę zakwasu pszennego (po prawej). Skolonizował słoik i załozył tam cywilizację niczym Wikingowie na Rusi. Zaczyna dziś już nabierać nowych aromatów, może coś ciekawego będzie. Z drugiej strony, zależało mi jednak na całkiem nowym mikrobiomie, o nowych właściwościach.
#bojowkapiekarska


