Siema!

Chciałbym wrócić do regularnych treningów: 3 razy w tygodniu w domu i 3 razy w tygodniu na siłowni. Mam jednak problem ze znalezieniem osoby do wspólnych ćwiczeń – czy to w formie „gymbro”, czy nawet do motywowania się online, np. przez Microsoft Teams.

Kiedy już na kogoś trafiam, są to zwykle kobiety 40+ albo goście, którzy chcą ćwiczyć „dwa razy w tygodniu”. Jestem już na tyle zdesperowany, że oferuję transport na siłownię (wystarczy dorzucić się do jednego baku paliwa) oraz możliwość korzystania z mojej karty sportowej z firmy, w której pracuję.

Gdzie mogę znaleźć takie osoby?

Na lokalnych spotted w mojej okolicy próbowałem i nic. Jedyna dla mnie opcja to tylko #ozempic lub #trenerpersonalny #cwiczenie #motywacja #siłownia #hejtokoksy

Komentarze (16)

3x w tygodniu w domu

To chyba błędne koło - zeby znaleźć partnera do takich rzeczy na chacie powinniście się jakoś wcześniej zbliżyć. Odpuściłbym z tym treningiem w domu.

Masz piwnicę?

@Ziomek1998 myślałeś żeby to pom. jakoś podzielić? Nikt z własnej woli nie zostanie tam Twoim gym-bro dzięki zaproszeniu, na to potrzeba czasu, a do tego jakiegoś lochu

@Ziomek1998 bardzo potrzebujesz codziennego motywatora? Może załóż sobie dziennik tutaj i rób wpisy/podsumowania. Ja już chyba z 500 wpisów mam pod #galaretkanomore i prawie codziennie postuje. To mocno motywuje do działania bo może to nikogo nie obchodzi ale jest napisane i masz obowiązek wobec samego siebie.

Jak nie nauczysz się dbać sam o swoją dyscyplinę to zewnętrzne czynniki cię w końcu zawiodą.

Wiem, że nie o to pytałeś ale rozważ to.

Ozempic to nie droga dla wszystkich bo to dożywotnie uzależnienie od bardzo drogiego leku.

Też to rozważałem myśląc, że mam jakąś genetykę zjebaną albo co, a okazało się, że miałem tragiczne nawyki żywieniowe a nawet małe ilości alkoholu powodowały kompulsywne objadanie się.

No i zacznij naprawdę od jakiegokolwiek kardio- spacery, szybkie spacery, wędrówki, rower może bieganie. Skutecznie obniża łaknienie jednocześnie dając większy zapas kalorii do zjedzenia... oraz z czasem jak rośnie kondycja spalasz coraz więcej kcal w tej samej jednostce czasu.

@Ziomek1998 tak z doświadczenia, opieranie swojej motywacji i regularnosci w treningach lub uprawianiu sportu na innych osobach w moim przypadku kończyło się zawsze tym, że częściej czegoś nie robiłem niż robiłem. Bo będzie tak, że albo chłop nie będzie mógł 3x w tygodniu albo mu coś wypadnie i nie pójdzie/przestawi/spóźni się, potem Tobie coś wypadnie i w efekcie nie będziesz chodził.


Wiadomo, w dwóch raźniej ale jak masz robić to rób i nie oglądaj się na nikogo. I skoro masz problemy z motywacją to niekoniecznie 6x w tygodniu bo się szybko wypalisz.

@Stashqo tylko ćwiczyłem sam i skończyło się na tym że po 1,5 roku rzuciłem to, na siłowni gdzie chodziłem to nikt nie podszedł i nawet piątki nie zbił lub widząc że coś robie źle nie powiedział "ej mordo widzę, że robisz źle. Jak chcesz to ci pokażę". Też w 3x w tygodniu jest tak że koleś ma bookować na kalendarzu Google kiedy i jak nie może przyjść, chcę przestawić to robi poprawkę w Google Calendar. Dodatkowo chodziłem przez te 1,5 roku cały tydzień na siłownię

Mam dość przechodzenia przez to znowu sam, każdy mi pierdoli schudniesz to będziesz miał znajomych, drugą połówkę itd.

@Ziomek1998 tak w ogóle od dźwigania ciężarów się nie chudnie, chudnie się od trzymania michy i deficytu kalorycznego. W tym bardziej pomaga kardio i jeżeli naprawdę potrzebujesz towarzysza do sportu to tutaj też łatwiej znaleźć grupę biegową, rowerową.

Generalnie ja też na siłowni z nikim nie gadam, kiwne głową tylko, a jak czegoś nie wiesz to tam przeważnie jest ktoś kto co pomoże jak zapytasz... ale ogólnie to na początku wystarczy mocno skupić się na muscle - mind connection, bez rozpraszaczy i pitu pitu bo tam jesteś dla siebie. Szukanie znajomych to inna para kaloszy...

Poza tym 6 treningów siłowych w tygodniu to zdecydowanie za dużo- o ile nie reprezentujesz elitarnego poziomu i walisz tony towaru bo normalnie nie jesteś w stanie się zregenerować. Moim zdaniem na początku te 3 treningi to taki optymalny poziom od którego można zacząć dokładać albo odejmować zależnie od intensywności ćwiczeń i indywidualnych predyspozycji ale dopiero po minimum pół roku konsekwentnego trzymania się jednego planu.


Ja na początku robiłem właśnie 5 miesięcy fbw i dużo biegania/roweru, ale ze względu na sporo kardio przeszedłem na push/pull praktycznie robiąc prawdziwy trening nóg raz na miesiąc/półtora oraz dodając czasami pojedyncze ćwiczenie na quady. A i to push pull adaptuje zależnie od obciążenia robiąc 3 albo 4 treningi w tygodniu.


Nie opieraj swojej motywacji na innych- weź swój gniew, czy jaką tam masz emocje i zamień ją na coś konstruktywnego na czym zbudujesz dyscyplinę. Bo emocje to tylko energia od ciebie zależy jak ją wykorzystasz.

I przede wszystkim - OGARNIJ MICHĘ JAK CHCESZ SCHUDNĄĆ. To znaczy- liczyć kalorie, pilnować białka i jeść Twaróg.

@AdelbertVonBimberstein dieta też wchodziła wtedy. NIE ROZUMIESZ KURWA ŻE MAM DOŚĆ ROBIENIA WSZYSTKIEGO SAM! NAWET KURWA NIKT NIE CHCĘ ZE MNĄ POŁĄCZYĆ NA JEBANYM TEAMSIE ŻEBY POĆWICZYĆ. MAM DOŚĆ BYCIA SAMOTNYM. WKURWIA MNIE MOCNO ŻE JAK CHODZĘ PO GALERII TO KURWA WIDZĘ ZAWSZE DWÓCH GYMBROS. WCHODZĄ NA SIŁOWNIĘ W GALERII UŚMIECHNIĘCI, ŻARTUJĄ A JA NIE MOGĘ MIEĆ TEGO. KURWA POWIEDZ DLACZEGO? NO POWIEDZ, KAŻDY Z SIŁOWNIOWYCH TWÓRCÓW MA W CHUJU PYTANIE JAK ZNALEŹĆ GYMBRO, KAŻDY W DUPIE MA PROSTE PYTANIE, MA W DUPIE MOJE POTRZEBY. ODPOWIEDZ WPROST CO MAM KURWA ZROBIĆ, CO? MÓW KURWAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

NA JEBANEGO TRENERA PERSONALNEGO NIE STAĆ, NA ICH KUREWSKIE WYMYSŁY ZA 1500 ZŁ MIESIĘCZNIE.

@Ziomek1998 bo większość ludzi ćwiczy samotnie.

Jay Cutler na jednym filmie pokazuje i mówi o dropsetach i jak sam mówi, większość życia ćwiczył sam.

Wychodzisz z cipy ale przez większość życia idziesz sam i umierasz na końcu sam. Naucz się żyć ze sobą i lubić siebie. Samotność to kurwa ale bez miłości do siebie nic nie zdziałasz. Mówię z doświadczenia.

@AdelbertVonBimberstein MAM JUŻ W PIŹDZIE ŻYCIE DLA SAMEGO SIEBIE. TY KURWA NIE WIESZ JAK JEST OD DZIECIAKA NIE MIEĆ ZNAJOMYCH, JAK KURWA MAĆ BYĆ IZOLOWANY ORAZ KURWA MIJAŁY CI TAKIE RZECZY CO NORMALNI NASTOLATKOWIE ROBILI. KURWA NIC NIE WIESZ, MAM CO ZROBIĆ ŻEBY KURWA ZROZUMIAŁ. CHCĘ ŻEBY KTOŚ ZE MNĄ SPĘDZIŁ JEBANE 2H PRZEZ 3 RAZY W TYGODNIU, POWIEDZIAŁ COŚ, COŚ ZROBIŁ. MAM INACZEJ KURWA POWIEDZIEĆ CZY CO. MAM DOŚĆ PIERDOLENIA TAKICH JAK TY KURWA MĄDROŚCI Z GAZETKI CHWILA DLA CIEBIE CZY CAŁA TY

INNI ĆWICZĄ RAZEM, KURWA SPĘDZAJĄ CZAS, JEŹDZĄ NA WAKACJĘ. KURWA JESTEM NAJGORSZY NIKT MNIE NIE SZANUJE, NAWET TY KURWO

@Ziomek1998 dude, wychodzi na to, że Ty nie potrzebujesz ziomka na siłownie tylko kolegów


Na to siłka raczej nie pomoże, zazwyczaj kontakt między uczestnikami to po prostu skininienie głowy i ewentualnie dwa zdania small talku raz na jakiś czas. Sam w ogóle nikogo nie widzę bo kiedy kończę trening to dopiero pierwsze osoby przychodzą. Mi akurat pasuje. Kilka gigant serii i do domu.


Zapisz się może na crossfit albo inne zajęcia grupowe i nie bądź nachalny bo (sorry za szczerość) czuć od ciebie desperację.

@Stashqo tylko crossfit i inne zajęcia grupowe w mieście gdzie ja pracuje zaczynają się od 16, a pracuje do 14. A to jest +/- 50 km od miejsca, gdzie ja mieszkam i w okolicach gdzie ja mieszkam nie ma zajęć grupowych

Na to siłka raczej nie pomoże, zazwyczaj kontakt między uczestnikami to po prostu skininienie głowy i ewentualnie dwa zdania small talku raz na jakiś czas. Sam w ogóle nikogo nie widzę bo kiedy kończę trening to dopiero pierwsze osoby przychodzą. Mi akurat pasuje. Kilka gigant serii i do domu

Chodziłem na siłownię, gdzie dużo osób chodziło w grupie albo ze znajomymi. Chodzę na zakupy na galerii, gdzie za każdym razem trafiam na dwójkę facetów co idą razem na siłownię, śmieją się, rozmawiają głośno. I to mnie denerwuje że oni mogą, a ja nie. Wróć mógłbym albo z Brajanem lat 23 co piepszy "nie ma motywacji, jest dyscyplina" albo Kamilem lat 30 co z 3x w tygodniu staje się 2x w tygodniu lub brygadzistką w kołchozie w powiecie, gdzie ja mieszkam lat 45. Nawet nie potrafią znaleźć siłowni, umówić się na kilka zdań czy będzie dogadywać i dodatkowo niektórzy wybierają pewną meliniarską siłownię, gdzie mnie na recepcji wyśmiano że pytam o akceptację karty Multisport i za wszystko trzeba płacić gotówką


Zapisz się może na crossfit albo inne zajęcia grupowe i nie bądź nachalny bo (sorry za szczerość) czuć od ciebie desperację.

Tylko jak nie jestem nachalny, to każdy ma mnie w dupie przetestowane lata. Każdy mówi mi "kiedyś", "za jakiś czas", "przyjdzie czas", że będę miał znajomych. Nikt nie rozumie, że musiałem przyjaźnić się z social trash przez których brałem, mam przez nich upadłość konsumencką, bo jedyni chcieli się ze mną przyjaźnić mimo że to była przyjaźń z korzyściami lub osobą, która była zależna od kogoś z prostymi czynnościami. Mam jednego znajomego ok. 100 km od domu, każdy zajęty swoimi sprawami, dzwonimy co jakiś czas. Ale nie mam takiej osoby w okolicy, że robimy coś wspólnie, jeden drugiego wspiera.

Zaczynasz od d⁎⁎y strony na dwóch płaszczyznach.


I. Motywacja nie ma znaczenia. Raz jest, raz jej nie ma. Liczy się tylko dyscyplina. Nie myśl, zacznij, wyrób nawyk i trzymaj się go. Za kilka miesięcy sytuacja się odwróci i w dzień wolny będziesz miał uczucie, że czegoś ci brakuje.

II. Szukasz towarzystwa tam gdzie go nie ma. Nie licz na nikogo, zacznij i trzymaj się tego. Nikt za ciebie treningu nie zrobi. Trzymając się jednego klubu i stałej pory dnia, po kilku miesiącach, roku, może półtora, inni zaczną cię zauważać, a niedługo potem będziesz zbijał pionę z każdym stałym bywalcem, koksem, czy trenerem, a między seriami plotkował z laskami lub dziadkami.

@saradonin_redux Problem w tym, że Ty opisujesz scenariusz dla kogoś, kto zawsze miał jakieś środowisko społeczne, nawet jeśli luźne.
Ja pytam o brak ludzi od zera, a nie o to, czy wiem, że trzeba ćwiczyć regularnie.
Dyscyplina bez kontaktu z ludźmi działa na formę, ale nie rozwiązuje samotności , a o tym jest ten post. „Poczekaj rok–półtora, może ktoś zauważy” to średnia rada dla kogoś, kto pyta jak nie być sam teraz. Motywacja i dyscyplina nie są przeciwieństwami, tylko się uzupełniają.
Bez minimalnej motywacji nie zbudujesz dyscypliny, a sama dyscyplina nie rozwiązuje problemu braku ludzi, o którym jest ten post.

Zaloguj się aby komentować