@Stashqo tylko crossfit i inne zajęcia grupowe w mieście gdzie ja pracuje zaczynają się od 16, a pracuje do 14. A to jest +/- 50 km od miejsca, gdzie ja mieszkam i w okolicach gdzie ja mieszkam nie ma zajęć grupowych
Na to siłka raczej nie pomoże, zazwyczaj kontakt między uczestnikami to po prostu skininienie głowy i ewentualnie dwa zdania small talku raz na jakiś czas. Sam w ogóle nikogo nie widzę bo kiedy kończę trening to dopiero pierwsze osoby przychodzą. Mi akurat pasuje. Kilka gigant serii i do domu
Chodziłem na siłownię, gdzie dużo osób chodziło w grupie albo ze znajomymi. Chodzę na zakupy na galerii, gdzie za każdym razem trafiam na dwójkę facetów co idą razem na siłownię, śmieją się, rozmawiają głośno. I to mnie denerwuje że oni mogą, a ja nie. Wróć mógłbym albo z Brajanem lat 23 co piepszy "nie ma motywacji, jest dyscyplina" albo Kamilem lat 30 co z 3x w tygodniu staje się 2x w tygodniu lub brygadzistką w kołchozie w powiecie, gdzie ja mieszkam lat 45. Nawet nie potrafią znaleźć siłowni, umówić się na kilka zdań czy będzie dogadywać i dodatkowo niektórzy wybierają pewną meliniarską siłownię, gdzie mnie na recepcji wyśmiano że pytam o akceptację karty Multisport i za wszystko trzeba płacić gotówką
Zapisz się może na crossfit albo inne zajęcia grupowe i nie bądź nachalny bo (sorry za szczerość) czuć od ciebie desperację.
Tylko jak nie jestem nachalny, to każdy ma mnie w dupie przetestowane lata. Każdy mówi mi "kiedyś", "za jakiś czas", "przyjdzie czas", że będę miał znajomych. Nikt nie rozumie, że musiałem przyjaźnić się z social trash przez których brałem, mam przez nich upadłość konsumencką, bo jedyni chcieli się ze mną przyjaźnić mimo że to była przyjaźń z korzyściami lub osobą, która była zależna od kogoś z prostymi czynnościami. Mam jednego znajomego ok. 100 km od domu, każdy zajęty swoimi sprawami, dzwonimy co jakiś czas. Ale nie mam takiej osoby w okolicy, że robimy coś wspólnie, jeden drugiego wspiera.