#seriale #theoffice #oswiadczenie #niepopularnaopinia


Ok, skończyłem The Office U.S. (wiem, "ale to ty dzwonisz")

Gdzieś od połowy 6 sezonu to była równia pochyła w dół. Cieszę się, że skończyłem, bo już nie muszę tego oglądać.

Raczej nie wrócę.

Teraz pytanie do Was, co takiego "wspaniałego" jest w tym serialu? Pytam poważnie, bez szydery i złości.

Chcę poznać Wasze opinie.

Komentarze (11)

@Nemrod prawda jest taka, że Dwight Kurt Schrute III był jedyną postacią występującą w każdym odcinku The Office i ten serial jest o nim, a reszta pospólstwa typu jimpampam to wątki uzupełniające historię


Nie dyskutuję, bo nie ma o czym

#takaprawda

@tomwolf jak oglądam teraz z napisami z Netfilxa, to też mnie skręca ile tam żartów jest źle przetłumaczonych albo w ogóle pominiętych

@smierdakow nie twierdzę, że mnie nie śmieszyło, bo nie raz ubawiłem się świetnie, ale zwyczajnie nie widzę w nim nic wybitnego, tak jak wielu ludzi twierdzi. Pierwsze 3-4 sezony to był festiwal cringu pomieszany z zaskoczeniem i świetnym humorem, ale gdzieś na wysokości Andy'iego jako szefa, Erin jako sekretarki i Pam po drugim dziecku... meeh. Jeszcze Robert California potrafił zaskoczyć "czymś nowym.

@tomwolf


Komedia żenady i absurdu. To nie jest humor dla każdego. Ja robiłem 3 podejścia do the office zanim się wkręciłem. Wgl ten serial mocno opiera się na postaciach. Jak oglądasz pierwszy raz to nie będziesz się śmiać z pranków Jima, braku wyczucia Michaela czy lizodupstwa Dwight'a. Ale jak polubisz i poznasz postacie - to zloto w najczystszej postaci.


Ale tak, ten serial ma wielu przeciwników, bo im się nie podoba. I mają prawo. Ja na przykład nie wiem jak można oglądać gwałt na logice, zwanym też "Dom z papieru", a jednak są fani tego dzieła. Gusta, Panie :)

Zaloguj się aby komentować