Rozdzielanie rodzeństwa


Jak już wcześniej zdradziłem, mam rodzeństwo. Konkretnie brata, którego właściwie nie znam.

Wychowywaliśmy się, mieszkając przez ponad dwadzieścia lat w jednym, małym pokoju. Sam ten fakt nie pomagał w spokojnym życiu, ale był jeszcze jeden element, który dodatkowo (a może przede wszystkim) nas podzielił.

Ja byłem tym „lepszym” synem, on z automatu musiał być „gorszym”. Lepszym, bo się nie buntowałem, bo byłem spolegliwy, wykonywałem polecenia. On z kolei był moją odwrotnością – jeśli czegoś nie chciał zrobić, mówił to, buntował się, „pyskował”, a w zamian otrzymywał wyzwiska typu „głąb kapuściany”, negatywne komentarze, spojrzenia. Ogólnie on był wrogiem, a skoro ja byłem „przyjacielem” jego wroga, to automatycznie byłem również wrogiem.


Kiedyś, podczas zakazu korzystania z komputera dla obu z nas, ja dostałem hasło do konta, ale z zastrzeżeniem, żebym nie podawał go bratu. Podwójne standardy i wciskanie dziecka w sytuację bez wyjścia. Podam bratu – podpadnę rodzicowi, nie podam bratu – podpadnę bratu.

Dziel i rządź w prostym, skutecznym wykonaniu.


Koniec końców brat zerwał kontakt z tym rodzicem, choć już wcześniej ta relacja nie była zażyła. Przeprowadził się też wystarczająco daleko, żeby nie spotkali się nawet przypadkiem. Powoduje to we mnie poczucie, że on odsuwa się również ode mnie i drugiego rodzica.


Jego odcięcie się było poprzedzone terapią, która moim zdaniem nie rozwiązała wszystkiego (moim zdaniem nadal nie pogodził się z przeszłością), ale chociaż coś sobie przepracował.


Ciekawym zjawiskiem jest, że widząc, jak on obrywa, we mnie odzywały się emocje, jakby pogarda była kierowana na mnie. Odczuwałem wyzywanie jego jak wyzywanie mnie.


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

89911ccf-7e8d-41f7-85b3-20145710edc5

Komentarze (17)

@macgajster ochui

myślę ze macie przestrzeń żeby się zbliżyć, byłeś dzieckiem, które nie wybrało tego, ze było tym "ulubionym", ze nie umiało się zachować "właściwie" tak jak powinno w tamtej sytuacji

myślę, ze jako dorosły będzie w stanie to już zrozumieć

@GazelkaFarelka taki mam plan, spróbować. On rodzinę założył, nie potrzebuje mnie jako tako żeby mieć spokój głowy. Za to ja potrzebuję jego, bo bez rodziców zostaje mi wsparcie jedynie nie-rodziny.

@macgajster Walcz, jak się uda to będziecie mieli "nowe dzieciństwo"

Ja z bratem żyliśmy jak Pinki i Mózg. On zazwyczaj coś wymyślał, to za chwile było szukanie informacji czy da się a jak się da to jak to zrobić. Niestety wiele z tych pomysłów muszę dokończyć sam.

@macgajster Jeśli tylko twój brat jest w stanie pojąć to w takim stopniu jak ty- to nie widzę przeszkód w pojednaniu. Prócz długiej i emocjonalnej rozmowy najwyżej.

@DonRzoncy chciałbym złapać się z nim w ciągu tych najbliższych dni wolnych. Co się stanie nie wiem, ale jak nie spróbuję, to różnice będą tylko się pogłębiać.

@macgajster nie musicie być jednakowi ziom. Nie zakładaj nic. Jak sam mówisz że i tak blisko nie byliście- to pogadaj po prostu jak z kumplem na luzie najpierw. Potem to już jesteś na tyle inteligentny że wyłapiesz sygnała jakby chciał rozwinąć temat Najgorzej to właśnie nie spróbować.

Kalka z mojej młodości. Chyba dlatego podświadomie wybrałem szkole z internatem bo połapałem sie, ze Jareccy nie grają fair.

Po latach sie odnaleźliśmy się i mamy teraz dobre braterska relacje (a starzy gotują się w tym swoim kościółku spierdolenia nadal).

Polecam wszystkim dobre relacje z rodzeństwem, warto!

Walcz Samuraju!

Takie stawianie jedno przeciwko drugiemu niczym się nie różni od tego, jak robi się innym nacjom na polu bitewnym, tylko tutaj mamy temat powiedzmy załagodzony. Ja utraciłam kontakt z siostrą, która była mi jak mama w dzieciństwie. Kocham ją nad życie, ale pewne tematy rodzinne ją przerosły. Myślałam o niej długo, próbowałam kontaktu, potem sama zrezygnowałam, potem miałam z nią sny, znowu próbowałam odnowić kontakt, znowu próby odcięte tasakiem, znowu rezygnacja, aż w końcu po prostu napisałam w wiadomości, że ją bardzo kocham i tęsknię. Po tym poczułam ulgę, bo była to treść bezpośrednio z serca. Więcej nie zrobię i choć boli, to wiem że poza okazaniem szczerego uczucia nic więcej nie mogę dać. Może, jak bardzo Ci zależy, jak czujesz brak ujawnij uczucia, nawet bez próby wyjaśniania tematów. Czasem najprostsze wyjścia są najlepsze, choć mogą generować lęk przed odsłonięciem się i prawdopodobnym zranieniem, ale jak będziesz na to gotowy to uczucie te będzie jak kamizelka kuloodporna.

@Fafalala współczuję... bezsilność jest najgorsza. Masz jednak pozytywne wspomnienia, może kiedyś spotkacie się i odnowicie więź. Tego życzę.


Miałem nadzieję, że uda mi się porozmawiać z bratem w tym czasie świątecznym, ale niestety nie poszło po myśli. Nie chcę go naciskać, bo nadal nie wiem jakie ma podejście. Za niedługo znowu spróbuję.

@macgajster wydaje mi się, że wyrażenie swoich uczuć nie musi się wiązać z naciskiem. Zobacz w ilu sytuacjach ludzie boją się mówić o własnych emocjach z lęku o reakcje tej drugiej osoby. To urocze, że dba się o innych bardziej niż o siebie, ale w sumie też patologiczne. Myślę, że w podstawach mamy to źle zaprogramowane.

Ja to w ogóle często obserwuję w filmach i wkurzam się, gdy bohaterowie są w jakiejś trudnej sytuacji, my wiemy jaki mają stosunek do siebie, ale oni w założeniu fabularnym nie i czuje się, że powiedzenie paru prostych słów jak "boję się stracić" albo "jesteś dla mnie ważny", "czuje się zraniony przez tę sytuację" etc. mogłoby być game changerem dla bohaterów. A oni milczą, niedopowiadają, cierpią, albo się gniewaja, a potem dochodzi do tragedii i dopiero wtedy kobieta wyznaje przygniecionemu przez samochód mężczyźnie, że kocha go nad życie ale jest już za późno. No kuwa za późno, wystarczyło wcześniej się otworzyć i mieć na to odwagę, może wtedy byście biegali razem po zielonych łąkach. XDDD

Sorry za tę dygresję w której poleciałam jak Falcon w kosmos, ale to jest to "just say it". Ja się dziwnie czułam pisząc tak wprost siostrze kocham Cię, bo nigdy nie byłam wylewna, ale czułam że tak najlepsze co mogę zrobić, dla siebie również, bo nie ukryłam przed światem genezy swoich uczuć.

Liczę, że przemyślisz na nowo tę sytuację z uwzględnieniem w większym stopniu własnych uczuć, bo to Ty jesteś bohaterem własnego filmu.

@Fafalala ech, ech, ech. Powiem coś, co często na terapii mawiam: rozumiem, to logiczne, dobre, gdzieś tam podskórnie wiem o tym. Tylko nie praktykuję

Spróbuję jednak wziąć pod uwagę, bo to o to chyba chodzi w "odzyskiwaniu siebie". Być w zgodzie ze sobą, co by się nie działo. Bez strachu, bo strach ma wielkie oczy i jest sugestią, że na tym nam zależy.


W ogóle podejście, że człowiek ma być twardy jak skała (CHŁOP, bo już nie facet ani mężczyzna, tym bardziej), trąci pato. A przecież najczęściej hamuje się te pozytywne emocje, te dające najwięcej dobrego

Drogi pamiętniczku, postanowienie życiowe... nie być pato dla siebie.

@macgajster no ja wiem o co cho. Nawet dzisiaj oglądałam nagranie jak sobie gadałam do kamerki, że mówiłam coś dziecku na terapii takiego wspierającego, kierującego na rozwiązanie, a potem doszłam do wniosku, że dziecku mówię, a sama tego nie robię. XD Ale świadomość tego dużo daje, już znam wroga.

Dla mnie ostatnio mottem stało się stwierdzenie "oddziel świadomość od działania" i wiele rzeczy udaje mi się zrobić więcej na wielu polach. Moja świadomość jest skrzywiona pod wieloma względami, ale dzięki temu potrafię zacząć robić coś wbrew sobie powiedzmy, ale w celu poprawy siebie. No taki głupi paradoks. XD

Jak to Korczak mówił i trochę to sparsfrazuje "nie ma dzieci, są tylko ludzie", tak więc "nie ma mężczyzn i kobiety, są tylko ludzie" różni, ale właściwie na pewnym polu tacy sami. Nie ma sensu się na tym skupiać i pielęgnować te głupie konstrukty społeczne dawnego chorego systemu.

Zaloguj się aby komentować