ROWER


Kiedy jadę na rowerze

Czuję się jak dzikie zwierze

Wir prędkości mnie porywa

Dęba staje licha grzywa


Pędzę przez wieś jak szalony

Minę mam jak obrażony

Łypię wokoło oczyma

Wiem że nic mnie nie zatrzyma


Mijam łąki i polany

Pot wypełnia moje glany

Jestem bowiem wyjątkowym

Rowerzystą metalowym


Noszę gruby strój ze skóry

Czarne są moje pazury

Branzoletkę mam z ćwiekami

I dwie dziury pod pachami


Pora sobie zrobić przerwę

Bo zaczynam traci werwę

Wszystko przez ten gruby strój

Ciągle toczę z potem bój


Pora stanąć na poboczu

Szybko drapnąć po swym kroczu

Nalać w gardło ważne płyny

Siku zrobić na maliny


Jak oddechu trochę złapię

To się na rowerek wczłapię

Tempem najlepszego gońca

Ruszę dalej w stronę słońca


#przesranetworzycjakcorytrevor #wiersze #tworczoscwlasna #zafirewallem

Komentarze (11)

@DiscoKhan dziękuję za interpretację dzieła mego. Ten najlepszy, wspominany ostatnio wiersz jest o upałach i zaprezentuję go bliżej lata.

@bojowonastawionaowca nie wiem czemu ale podczas wrzucania posta nie mogłem znaleźć społeczności "Za firewallem". Dodałem tylko tag.

Zaloguj się aby komentować