
Osiem milionów róż miało rosnąć w szklarniach na obrzeżach stolicy Armenii, Erywania, aby następnie zostać sprzedane i wysłane do Rosji. Jednak zaledwie dwa miesiące po ścięciu pierwszych pędów, właściciel firmy Armand Pinarbasi i jego dystrybutorzy odkryli, że ich największy rynek eksportowy został nagle zamknięty.
Rosja, która w zeszłym roku importowała około 90 procent ormiańskich zbiorów róż, wynoszących około 100 milionów, ogłosiła w zeszłym miesiącu zakaz importu świeżych kwiatów z tego kraju Kaukazu Południowego, powołując się na obawy fitosanitarne.
To posunięcie jest najnowszym z długiej listy tymczasowych zakazów importu produktów armeńskich wprowadzonych przez Moskwę, najwyraźniej w celu podkreślenia prozachodniemu rządowi premiera Nikola Paszyniana i wyborcom znaczenia bliskich relacji z Rosją przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi.
„Dwa miesiące temu zaczęliśmy zbierać pierwsze róże i nie spodziewaliśmy się żadnych ograniczeń w eksporcie do żadnego miejsca na świecie, w tym oczywiście do Rosji” – powiedział Pinarbasi, francusko-armeński przedsiębiorca, który niedawno zrezygnował z międzynarodowej kariery w doradztwie, aby rozpocząć nową działalność w Armenii.
Na targu kwiatowym w Erywaniu, który obecnie działa nocą z powodu dziennego upału, jeden ze sprzedawców stał przed mnóstwem kolorowych bukietów. Arud, który sprzedawał głównie stokrotki, powiedział, że producenci, z którymi współpracuje, sprzedawali kwiaty głównie do Rosji. „Teraz po raz pierwszy wysyłają kwiaty przez Gruzję i Turcję, aby sprzedawać je w Bułgarii i Rumunii” – dodał.
Wstrzymanie importu kwiatów szybko pociągnęło za sobą kolejne zakazy, wszystkie powołując się na względy bezpieczeństwa i higieny pracy. 22 maja rosyjski urząd ochrony konsumentów poinformował o wykryciu zbyt wysokiego poziomu minerałów w ormiańskiej wodzie mineralnej Jermuk. Następnego dnia wstrzymał sprzedaż ormiańskiego wina i brandy od trzech dużych firm. W następnym tygodniu wciął pod lupę armeńskie pomidory, paprykę i truskawki, co skłoniło Paszyniana do nakręcenia filmu, na którym w odpowiedzi delektuje się ogromną miską truskawek w swoim autobusie wyborczym.
W tym tygodniu, zaledwie kilka dni przed wyborami, Moskwa zakwestionowała ormiańskie wiśnie, morele i brzoskwinie oraz zawiesiła import świeżych ryb. W środę rozszerzyła zakaz na ziemniaki, jabłka i suszone owoce. „To rośnie z dnia na dzień” – powiedział Areg Kochinyan, szef think tanku Armeńska Rada w Erywaniu.
Zakazy handlowe mają znaczący wpływ na ten mały, śródlądowy kraj o powierzchni 3 mln mieszkańców. Rosja jest największym odbiorcą ormiańskich towarów, zwłaszcza produktów rolno-spożywczych: w zeszłym roku do Rosji trafiło 93% eksportu owoców, 98% warzyw i 97% eksportu ryb. „Wszystko, co robią, wszystko, co mówią, ma jeden cel: wystraszyć ormiańskich wyborców” – powiedział Kochinyan.
Paszynian ma nadzieję, że jego partia Kontraktu Cywilnego zdobędzie zdecydowaną większość 7 czerwca, co pozwoli mu pozostać u władzy z mandatem do uniezależnienia Armenii od Rosji, zarówno pod względem gospodarczym, jak i bezpieczeństwa. Doprowadziło to do zacieśnienia więzi zarówno z Brukselą, jak i Waszyngtonem, na co w ostatnich tygodniach wpłynęły wizyty wiceprezydenta USA J.D. Vance'a i sekretarza stanu Marco Rubio, a także duży szczyt przywódców UE i prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
Jednak zawieszenie importu – radykalne posunięcie, biorąc pod uwagę członkostwo Armenii w unii celnej z Rosją – również przynosi odwrotny skutek, powiedział Koczynian. Niektórzy właściciele firm, rolnicy i handlowcy są oburzeni brutalnością narzędzia, którym posługuje się Rosja. „Wykryli choroby w ormiańskich owocach, które jeszcze nawet nie zaczęły rosnąć. Winogrona ormiańskie zostały już zakazane, a winogrona będą gotowe dopiero za dwa miesiące… Sezon morelowy trwa dopiero od lipca do września, ale wykryto już pewne choroby również w morelach”.
Marta Kos, komisarz UE ds. rozszerzenia, poinformowała we wtorek, że rozmawiała z armeńskim ministrem spraw zagranicznych, aby omówić zwiększenie wsparcia UE „w obliczu narastającego nacisku gospodarczego ze strony Rosji”.
Rosyjscy inspektorzy odwiedzili niedawno szklarnie Pinarbasi i nie stwierdzili żadnych problemów zdrowotnych ani zagrożeń bezpieczeństwa, powiedział, więc ma nadzieję, że eksport do Rosji wkrótce zostanie wznowiony. Dodał jednak, że doświadczenie to było „dobrą okazją do zbadania innych rynków, oprócz rynku rosyjskiego”.
Paszinian dąży do zawarcia porozumienia pokojowego z sąsiednim Azerbejdżanem, które może doprowadzić do otwarcia granic i zwiększenia możliwości gospodarczych oraz handlowych.
„Jesteśmy w katastrofalnej sytuacji, ponieważ nasza wschodnia granica z Azerbejdżanem jest zamknięta, nasza zachodnia granica z Turcją jest zamknięta, a nasza południowa granica jest zamknięta z powodu wojny z Iranem” – powiedział Kochinyan. „To stwarza dla nas bardzo, bardzo niebezpieczną sytuację, całkowitą izolację. To główny powód, dla którego potrzebujemy otwartej granicy z Turcją… Będziecie mogli coś wyprodukować w Erywaniu i wysłać to koleją do Europy”.
Na nocnym targu w Erywaniu sprzedawcy kwiatów mówili, że otwarta granica z Turcją byłaby ulgą. „Jesteśmy jak w dołku, z jedną drogą na zewnątrz. Jeśli ją zamkną, utkniemy” – powiedział Arud, sprzedawca stokrotek.
#wiadomosciswiat #armenia #rosja #politykazagraniczna
#owcacontent