Prezydent Putin ostrzegł przed katastrofą ekologiczną po atakach na Tuapse. Władze lokalne zaprzeczają
29.04.2026 11:30
Seria ataków dronów na infrastrukturę w Tuapse zmusiła Putina do ostrzeżenia przed ryzykiem katastrofy ekologicznej; prezydent został poinformowany o zaniedbaniach władz.
Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin ostrzegł podczas spotkania poświęconego bezpieczeństwu wyborów do Dumy Państwowej, że ataki na obiekty energetyczne w Tuapsie mogą potencjalnie spowodować poważne skutki ekologiczne. Gubernator Kraju Krasnodarskiego poinformował go jednak o braku „poważnych zagrożeń” oraz o podjętych lokalnych działaniach zaradczych.
Minister ds. sytuacji nadzwyczajnych Aleksander Kurenkow, który przybył na miejsce gaszenia pożaru, poinformował dzisiaj, że wszystkie wycieki ropy, które rozpoczęły się po uderzeniach dronów, zostały już zatrzymane.
„Wiele już zrobiono, wszystkie wycieki, które mogły wystąpić, zostały zatamowane, wiele działań będzie jeszcze prowadzonych, w tym również dziś w nocy” – powiedział w opublikowanym filmie.
Od początku kwietnia na rafinerię i port w Tuapsinie przeprowadzono co najmniej trzy ataki i jest oczywiste, że obiekt ten nie jest w żaden sposób chroniony, mimo że służy do załadunku ropy na eksport. Wcześniej uszkodzenie terminali portowych doprowadziło do wycieku produktów naftowych o powierzchni około 10 tys. m², a na terenie rafinerii kilkakrotnie wybuchały pożary, które z trudem udało się ugasić.
Dzisiejszy pożar uznano za najsilniejszy — lokalne władze ogłosiły stan wyjątkowy o znaczeniu regionalnym i ewakuowały mieszkańców najbliższych domów, a ropa płynęła po pobliskich ulicach, jak donoszą naoczni świadkowie.
W kwestii ochrony portu korespondent wojskowy Dmitrij Steszyn poinformował, że dwa lata temu zaproponowano portowi „szybko montowane geokopuły przeciwdronowe” (sferyczna siatkowa powłoka złożona z lekkich metalowych prętów), ale pomysł spotkał się ze sceptycznym przyjęciem.
„Najpierw oburzyli się ubezpieczyciele – nie mieli tego w umowach, a potem strażacy – »Czym zamierzacie przykrywać obiekt zagrożony pożarem? To utrudni gaszenie!«. I wisienka na torcie: »Nie mamy wojny!«” – tak opisał biurokratyczną absurdalność.
Bloger wojskowy Aleksiej Żiwow potwierdza, że rok lub więcej temu proponował za pośrednictwem „Espanyoli” (rozwiązanej): „Pomóżmy w obronie takich obiektów”. Odpowiedziano mu mniej więcej tak: „Chłopcze, kim ty jesteś? Idź do… Tutaj pracują profesjonaliści”.
Ach ci zli bojarzy....
#pravda #wojna #rosja #ukraina
Wolam @xniorvox - bo chyba o tym wczoraj dyskutowalismy
