#polska #kraj #ankieta #polityka #wybory #państwo #kraj #politologia #gospodarka #prawo #finanse #budżet

Na którą partię byś dzisiaj zagłosował?

179 Głosów

Komentarze (21)

To jak wybieranie którego palca u dłoni ci obetną. A jak tego nie zrobisz to ubierdolą ci losowego. Ja pi⁎⁎⁎⁎le

@kacper-8 nie wiem, chyba nie poszedł bym na wybory. Świat układów i koneksji. Czasami jeden manipulant to za dużo a w polityce to sami manipulanci.

Głosować trzeba. Choćby po to by mieć udział w tym co się dzieje. Chocby po to, by absolutnie przeciwna opcja nie odniosła sukcesu.


Osoby niegłosujące wypisują się z prawa do narzekania na kraj, rząd, opozycję, bo oddały wszystko walkowerem.


Nieglosowanie to nie protest, to rezygnacja.


Nieglosowanie to bierność i przyzwolenie na postepujaca rusyfikację społeczeństwa, gdzie rząd rządzi dzięki ignorancji i lenistwu umysłowemu masy ludzkiej.


Howgh!

@Dzemik_Skrytozerca nie kumam co myślą ludzie którzy nie głosują.


"Hyhy ale bende szprytny. Nie oddam głosu to ktoś weźmie i pomyśli 'Ulala on głosu nie oddał czyli siem szanuje i walczy z aktualno sytuacjo!' "


No szkoda tylko że brak głosu to wręcz aktywne popieranie aktualnej sytuacji w państwie. Gdyby węgry miały taką elitę wyborczą jak u nas, to dalej by siedziały pod butem orbana.

@Dzemik_Skrytozerca @Dorokaito Change my mind.


Przy każdych wyborach mój pojedynczy głos by nic nie zmienił, nawet przy różnicy zaledwie 100 głosów na cały kraj. Za to wolę przekonać 100 innych, aby głosowali zgodnie z moimi poglądami – to już się bardziej liczy, niż mój pojedynczy głos.
Nawet jeśli w całym milionowym kraju zagłosuje zaledwie 100 osób (co jest niemożliwe), to mój głos również nie będzie miał większego znaczenia, przy różnicy większej, niż 1 głos – dlatego lepiej jest przekonywać tych głosujących, aby głosowali prawidłowo, niż jednak nawet samemu zagłosować (bo pojedynczy głos nic nie zmieni).
Jeśli strona demokratyczna upiera się, aby przekonywać niegłosujących do głosowania, to oni zagłosują różnie. Według mnie większym problemem jest właśnie to, że nie skupiają się zaledwie na tych głosujących, aby to oni głosowali prawidłowo.
Jeszcze raz podkreślam. Dla mnie nie ma znaczenia to, że ja zagłosuję. Dla mnie znaczenie ma to, aby choćby wśród tych jedynie 100 głosujących na cały kraj, większość zagłosowała zgodnie z moimi oczekiwaniami.


Można robić znacznie więcej, aby przekonywać do prawidłowego głosowania i tego się niestety nie robi. Strona demokratyczna jakoś nie kwapi się do dociernia do głosujących, aby zmienili swoje poglądy, a liczy jedynie na niegłosujących, którzy zagłosują różnie. Do głosujących na pustym polu w traktorze dojdzie ksiądz, dojdzie przelew, ale strona demokratyczna leniwie już nie wychodzi w pola, jak Magyar na Węgrzech – nie wychodzą do ludzi, nie widać tego. Liczą jedynie na niegłosujących, zamiast na tych głosujących.
Partie, szczególnie te po stronie demokratycznej, przeważnie jedynie mówią za czym się opowiadają, zamiast tłumaczyć masie prostych wyborców prostym językiem, dlaczego akurat opowiadają się za tym, a nie czymś innym – to daje właśnie pole kościołowi dla urabiania wyborców i straszenia ich facetami trzymającymi się za ręce.

@976497 jest demokracja, jak kogoś przekonuje ksiądz i głosuje tak jak mu ksiądz powie, to nie licz, że taką osobę przekonasz na cokolwiek. Po drugie elektorat mobilizuje się jak jest nie po jego myśli, albo rząd coś przegina. Na Węgrzech Orban rządził ile? 16 lat? Będziesz na siłę mobilizował ludzi którzy nie interesują się polityką w ogóle? Jest demokracja mają do tego prawo by ich to nie interesowało. Byś się zdziwił ile ludzi nie wie kto jest premierem/prezydentem a Ty ich chcesz przed urnę zaciągać

@iNoodles 

Będziesz na siłę mobilizował ludzi którzy nie interesują się polityką w ogóle?

To chyba nie do mnie, bo ja właśnie pisałem o tym, że nie trzeba głosować, a jedynie przekonywać tylko tych, którzy głosują.

@976497


Przekonując do głosowania głosujesz głosami ludzi, którzy dali się przekonać.


Pojedynczy głos ma niewielką wagę statystyczna, ale liczy się psychologicznie.


Pojedynczy morderca może zastraszyć całą społeczność. Pojedynczy przywódca może nadać kierunek dużej grupie. Pojedynczy bohater zainspirować swoje pokolenie. Pojedynczy malkontent zniszczyć morale.


Dlatego należy tlumaczyc, że pojedynczy głos się liczy.


Frekwencja 70% oznacza, że 30% uwierzyli, że się nie da. Ale ta wiara zadziałała na poziomie personalnym. Jednostkowym. Każda osoba z tych trzydziestu procent powiedziała sobie - mój głos nie zrobi różnicy.


No i przez takich 30% niedowiarków mamy kibola za prezydenta.

@Dzemik_Skrytozerca Dzięki za odpowiedź, na to liczę.

Przekonując do głosowania głosujesz głosami ludzi, którzy dali się przekonać.

Zagłosować mogą różnie, a nie zgodnie z moimi oczekiwaniami.

• Pojedynczy głos ma niewielką wagę statystyczna, ale liczy się psychologicznie.
Może podłamać to, że ktoś, na kogo liczyłem, wspiera stronę, która jest mi wroga.

• Pojedynczy malkontent zniszczyć morale.
Krytyka zawsze jest potrzebna:
– to krytyka tworzy liderów
– to krytyka łamie owczy pęd
– to krytyka wskazuje, że król jest nagi
– prawdziwa cnota krytyki się nie boi
Słowa takie jak malkontent, defetysta właśnie wyciszają sprzeciw wobec zła, a "poszanowanie" złego ugruntowuje to zło. Tworzy przestrzeń do dalszego rozrostu tego zła.

• Frekwencja 70% oznacza, że 30% uwierzyli, że się nie da.
To nie działa tak jednoznacznie, to uproszczenie, bo wśród tych 30% również będą zwolennicy autorytaryzmów, którzy będą omamieni bardziej radykalną narracją autokratów tracących grunt pod nogami.

Nie zgadzam się z biernością strony demokratycznej, a przede wszystkim z tym, że liczy na to, że to niegłosujący ich poprą, zamiast skupić się na tych, którzy już głosują, aby ich jednak przekonywać do siebie.

Tak jak Górski zauważył, że "Chodzi o to, żeby strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika." – meczu nie wygrywa się ilością strzelonych goli, bo można ich wstrzelić dowolną ilość, a wystarczy, że przeciwnik wstrzeli zaledwie jeden gol więcej i wygra. Podobnie jest w przypadku wyborów – to nie frekwencja rozstrzyga wynik, ale to, kto zdobędzie więcej głosów od przeciwnika. Strona demokratyczna niestety ślepo liczy na frekwencję, zamiast przede wszystkim przekonywać do siebie tych, którzy już głosują.
Na ostatnich wyborach, pomimo najwyższej w historii III RP frekwencji, strona demokratyczna, licząc na frekwencję, zaliczyła tym sposobem wtopę, ze względu na swój własny strzał w stopę.

Najbardziej liberalną gospodarczo. I niestety wychodzi Konfederacja. Potrzebuję liberalnej partii w której nie będzie ruskich onuc...

@festiwal_otwartego_parasola No właśnie. Mam tak że PiS na pewno nie, lewica i razem tym bardziej - to jeden wór z socjalistami. Zostaje KO - chociaż uważam że są bardzo na lewo również gospodarczo obecnie - i niestety nie popierają pomysłów UE tylko i wyłącznie bo jest presja społeczna na to, więc robią to co PiS - na politykę wewnętrzną się zgadzamy, a w UE lekko delikatniej - dajcie nam sukces na chwilę, a po roku to się nikt nie pokapuje już. PSL i 3D - nie widmo czy będą nawet istniały, 3D zamiast o obniżkach podatków, zaczęła gadać o podwyżkach. No i zostaje Konfederacja która dostała lekki filtr szurów poprzez opcję korony polskiej. Tym niestety brakuje kompetentnych kadr - może jest Bosak, Mentzen którzy są w miarę ogarnięci, ale trzeba obsadzić ileś ministerstw, a głupio by było zobaczyć Berkowicza w ministerstwie do spraw Polsko-Szwedzkich.

Zaloguj się aby komentować