Póki co, to plan jest taki, żeby w tym tygodniu napisać jeden sonet dziennie. Niekoniecznie na temat, bo co mi jakiś tam @fonfi będzie dyktował o czym miałbym pisać.
Czy to się uda? – nie mam pojęcia. Bo może zdarzyć się i tak, że mnie w końcu znajdą i rzeczywiście aresztują:
***
Policja poetycka
czyli Jak się kończy rymowanie bez licencji
Codziennie gdzieś wewnątrz mnie się odzywa
zew jakiś dziwny – to woła liryka.
I wyjść na spacer lub napić się piwa,
żeby go zgłuszyć, próbuję. Nie znika.
Więc siadam nad kartką, jak w klasztorze skryba,
ręka jak czyjaś obca pomyka,
mózg w tym udziału nie bierze chyba,
to uzależnienie wierszoholika.
Czy dla nałogowców jest gdzieś przychodnia?
Czy życie spędzić na chorobodniach
przyjdzie mi, knot ciągle pisząc po knocie?
Nagle ktoś z tyłu: – Łup! – mnie obuchem,
kajdanki zapina, szepcze za uchem:
“Masz prawo milczeć, a więc milcz, kmiocie”.
***
#nasonety
#zafirewallem