Pojechałem sobie na trzeciego #avatar do IMAX w Madrycie. W Warszawie każdy blockbuster oglądałem w IMAX, więc niby nic nowego, ale tam jest stary, ksenonowy. Tu pierwszy raz widziałem film w laserowym i matko bosko - jaka to jest różnica. Kolory, kontrast, rozdzielczość. Zupełnie nowy poziom.


A sam film - Avatar jak Avatar. Uczta dla oczu. Historia mogłaby być ciekawsza, ale na to się idzie, żeby ładne obrazki pooglądać. Niesamowite, że w czasach CGI robionego po taniości, mamy ten jeden cykl, który urywa d⁎⁎ę pod tym względem. Techniczne i artystycznie.


Tylko minus za to, że nie wszystkie sceny są wyrenderowane w 48 FPS. Niby chodzi o to, że sceny dialogowe w wysokim klatkażu wyglądają sztucznie i teatralnie (kto oglądał Hobbita w ten sposób, ten wie), ale jak film przeskakuje z 48 do 24 klatek, to oczy krwawią. Liczę na remaster


#filmy #imax

425fd0e7-0b27-4753-9926-83caa88c1754

Komentarze (10)

@Shagwest Ogladalem to z wodą poprzednio i tak - to jest uczta dla oczu.
Jednakże cierpiałem przez tę naiwną, infantylną fabułę, nie byłem w stanie wysiedzieć na tym w kinie.

Dlatego na następną część się nie wybieram. To jest wręcz obraźliwe dla inteligencji widza.

@maly_ludek_lego Bez przesady w drugą stronę. Ot, zwykła baśń z typową dla baśni historią. Obraźliwy dla inteligencji widza to jest na przykład Tron: Legacy.

@Shagwest oglądałem po prostu istotę wody I bardzo trudno mi się to oglądało. Amerykanie używają w swych filmach ciągle tych samych kalek fabularnych.

Zgadzam się. Film wybitny tylko pod względem wizualnym. Efekty, grafika, jakość tego wszystkiego. Jednak historia, czy fabuła ginie w tym wszystkim i tak naprawdę to nawet nie pamiętam za bardzo o co w tym filmie chodzi. Taki paradoks, film który ma pewnie największą widownię kinową, ale praktycznie bez fanów.


Idę w czwartek na 4DX, niech mnie wytrzęsie

@Shagwest byłem w imaxie dwa razy. Było o wiele głośniej niż w normalnym kinie, o wiele za głośno żeby się przyjemnie oglądało. Do tego z powodu bliskości do ekranu nie opłaca się siadać na innych miejscach niż centralnie na środku - siedziałem po prawej i głowa cały czas w lewo. Nigdy więcej się nie wybiorę

@end-stage-capitalist Nie wiem od czego to zależy, ale też gdy raz byłem na imaxie, to mnie głowa potem bolała od hałasu. Nie jestem wrażliwy, na imprezach z ciężką elektroniką, wielokrotnie stałem przy samym głośniku xD Ale to był jeden raz, pozostałe były ok.

Zaloguj się aby komentować