Podobno jak coś jest głupie ale działa, to wcale nie jest głupie. W myśl tej zasady od jakiegoś czasu zacząłem praktykować sobie taką rutynę, że zanim rano zwlokę się z barłogu, to najpierw się sam do siebie uśmiecham, niezależnie od tego jak do d⁎⁎y by się nie zapowiadało. Głupie, co nie? – no ale działa.


Jest 10.25, ale w związku z tym, że dziś niedziela, to można uznać, że jest jeszcze rano. I właśnie dlatego w ten niedzielny poranek, na dzień naprawdę dobry, chciałem Państwu zaproponować


Sonet optymistyczny


Świt wlał się jasny do moich okien –

ja: obudzony słoneczną przędzą,

która – jakby budzikiem mi będąc –

zbudziła na twarzy uśmiech szeroki.


Choć wiem, że zdarzenia dziś mogą mi wkropić

gorycz w dnia kielich – jest przyszłość niepewną –

ja mojej radości za nic nie dam sczeznąć

z jej drogi nie zboczę – nie dam się stropić.


Tako się wyśpisz, jak się umościsz –

odwrócić chciałem mądrość ludową:

gdy rano zaczniesz dzień od radości

to ze spokojną go skończysz głową


i jak wszystko się zmieni, możesz się zdziwić,

gdy dzień zaczniesz z uśmiechem. Choćby na niby.


***


#nasonety

#zafirewallem

Komentarze (10)

@George_Stark mam w pracy na drzwiach taką tabliczkę, na której każdego dnia rano staram się zapisać coś pozytywnego, miłego czy radosnego, chociaż czasami jestem gotowa jedynie na to, żeby napisać "piątek".

Ale usłyszałam w tym tygodniu od jednej z koleżanek, że ona śpieszy się do pracy, żeby przed lekcjami spojrzeć na moją tabliczkę. Miłe to było.

78471559-6d3e-4e62-82ec-ed61418938ad

@splash545 No jakby była wymagająca to przecież by mi się nie chciało. Mnie szczęście daje minimalizm środków, a nie jakiś tam wysiłek.

Zaloguj się aby komentować