Po raz czwarty dostałem permanentną blokadę na Wykopie w ciagu 4 dni. Wszystko za posty napisane rzeczowym, faktograficznym językiem o nazizmie ukrainskim. Nie było w nim wyzwisk, nie było prowokacji, nie było nawet mocnych ocen. Były tylko konkretne argumenty i dane. Dla „społeczności” wystarczyło to, żeby po raz kolejny uruchomić procedurę donosu i wykluczenia. Portal jest opłacany politycznie i sekciarski.
To już nie jest seria przypadków. To jest wyraźny wzorzec. Każdy kolejny ban przychodzi szybciej i za coraz lżejsze przewinienia w oczach pato spolecznosci i pato-administracji. Po pierwszym można jeszcze mówić o błędzie. Po drugim - o nadgorliwości. Po trzecim i czwartym banie nie ma już miejsca na takie tłumaczenia.
Czwarty ban pokazuje coś jeszcze. Pokazuje, że mechanizm nie polega na egzekwowaniu jasnych zasad. Polega na zużywaniu ludzi. Na tym, żeby każdemu, kto ma odwagę wracać z niewygodnymi faktami, coraz bardziej opłacało się milczeć. Koszt - czas, energia, frustracja, strata konta - ma być na tyle wysoki, żeby większość w końcu zrezygnowała. To nie jest moderacja. To jest polityka stopniowego oczyszczania przestrzeni z niewygodnych głosów. Ale efekt jest taki że wykop zaczyna wymierac, ruch coraz mniejszy a tematy coraz bardziej jałowe.
Największy absurd polega na tym, że platforma, która przez lata budowała wizerunek miejsca „wolnej dyskusji” i „anty-systemowej społeczności”, w praktyce stosuje metody typowe dla najbardziej patologicznych środowisk ideologicznych.
#wykop #cenzura #geopolityka