@ramen
1. Prywatni inwestorzy uzyskają trwałe prawo do części przychodów z piłki nożnej
FIFA otrzyma miliardy dolarów teraz, ale inwestorzy będą mieli prawo do części przyszłych zysków i wzrostu wartości FFE. W przeciwieństwie do pożyczki tych udziałów nie trzeba będzie spłacić, ponieważ zostaną sprzedane na stałe.
Jeżeli przychody z mistrzostw świata znacznie wzrosną w ciągu kolejnych 20 lub 30 lat, sprzedaż 20% udziałów za 4,2 miliarda dolarów może okazać się bardzo kosztownym interesem.
W praktyce oznacza to zamianę części przyszłych dochodów futbolu na natychmiastowy zastrzyk gotówki.
2. Maksymalizacja zysków stanie się stałym obowiązkiem.
FIFA jest formalnie organizacją non-profit, której jednym z celów jest rozwój piłki nożnej. Prywatni inwestorzy mają jednak zupełnie inny cel: maksymalizację zwrotu z inwestycji.
Nawet bez formalnej kontroli nad przepisami sportowymi inwestorzy mogliby wywierać presję na zwiększanie przychodów poprzez:
-podnoszenie cen biletów i pakietów hospitality;
-organizowanie większej liczby turniejów i meczów;
-przenoszenie transmisji do płatnych serwisów;
-zwiększanie liczby sponsorów i reklam;
częstsze organizowanie mistrzostw świata lub dalsze zwiększanie liczby drużyn;
-wybieranie najbardziej dochodowych lokalizacji i terminów.
FIFA może formalnie zachować kontrolę sportową, ale decyzje sportowe bezpośrednio wpływają na rentowność spółki komercyjnej. W praktyce bardzo trudno byłoby więc oddzielić te dwie sfery.
3. Mniejszościowy udziałowiec nadal może mieć duży wpływ.
„Brak kontroli” nie oznacza braku wpływu. Inwestorzy mniejszościowi często negocjują:
-miejsca w zarządzie;
-dostęp do poufnych informacji;
-prawo weta wobec najważniejszych transakcji;
-ochronę przed rozwodnieniem udziałów;
-ograniczenia dotyczące strategicznych decyzji.
FIFA nie ujawniła publicznie proponowanej umowy udziałowców ani szczegółowych praw inwestorów. Osoby spoza negocjacji nie są więc w stanie właściwie ocenić, jak duży praktyczny wpływ uzyskaliby prywatni właściciele.
4. Proces zatwierdzania wygląda na formę nacisku.
Każda z 211 federacji należących do FIFA miała otrzymać do 20 milionów dolarów natychmiastowego finansowania na projekty, jeżeli poprze lub zaakceptuje udział w tym planie. Dodatkowo miałyby otrzymać znacznie większe przyszłe środki w ramach programu FIFA Forward.
Początkowo federacje miały czas do 19 września 2026 roku na podjęcie decyzji.
Wiele mniejszych federacji jest silnie uzależnionych od finansowania FIFA. Oferowanie im dużych pieniędzy przy jednoczesnym wymaganiu szybkiej decyzji tworzy oczywistą zachętę do poparcia projektu bez dokładnej analizy jego długoterminowych konsekwencji.
UEFA, CONCACAF i AFC skarżyły się również, że nie zostały właściwie skonsultowane przed publicznym ogłoszeniem planu.
5. Wycofanie się z umowy może być bardzo trudne lub niezwykle kosztowne
Gdy inwestor kupi 20% udziałów, FIFA nie będzie mogła po prostu zmienić zdania. Odkupienie udziałów może w przyszłości kosztować znacznie więcej niż cena, za którą zostały sprzedane.
W zależności od warunków umowy inwestorzy mogliby również później sprzedać swoje udziały innym funduszom, państwowym funduszom majątkowym albo dużym korporacjom.
Oznacza to, że obecne kierownictwo FIFA mogłoby na stałe zmienić strukturę własnościową, którą odziedziczą wszystkie przyszłe władze organizacji.
6. Istnieją poważne problemy z przejrzystością i konfliktem interesów.
Według doniesień głównym inwestorem miałby być podmiot założony przez Joshuę Kushnera.
Pojawiły się również informacje, że Infantino może być zainteresowany bardzo dobrze płatnym stanowiskiem komisarza lub dyrektora w FFE po odejściu z FIFA. Na razie są to jednak doniesienia medialne, a nie potwierdzona umowa.
Brak pełnych informacji na temat inwestorów, wynagrodzeń, zasad zarządzania oraz potencjalnych osobistych korzyści dla osób zaangażowanych w projekt dodatkowo podważa zaufanie do całego planu.
Punkty 2 i 3 są najbardziej kontrowersyjne. Wyobraź sobie Mistrzostwa Świata co dwa lata w Katarze, ze stoma drużynami, przerwy na reklamy co 10 minut i inne bzdury, żeby napchać reklam dla zmaksymalizowania zysków. Podobne rzeczy są np. w NBA, gdzie wymyślają jakieś nagrody, turnieje, zabawy, produkty, żeby tylko umieścić w nich logo sponsora.