Ostatnio trafiłem na artykuł o zjawisku, które myślałem, że dotyczy tylko mnie:


"Smutek po spotkaniu z przyjaciółmi", określany czasem jako social blues, to zjawisko. Wiele osób doświadcza go po wydarzeniach towarzyskich, które teoretycznie miały przynieść radość i odprężenie. Zamiast tego, po powrocie do codzienności, przychodzi poczucie przygnębienia, lawina negatywnych myśli i emocjonalne zmęczenie.


U mnie pojawia się od paru lat. Wracam ze spotkania ze znajomymi, niekoniecznie zakrapianego. To jest straszne, bo tych spotkań jest z wiekiem coraz mniej. Dobrze się na nich bawię, wartościowo spędzam czas, a potem wracam na chatę i następuje zjazd


Najgorzej jest po takich spotkaniach, które kończą się dosyć wcześnie, gdy człowiek ma jeszcze czas pobyć z własnymi myślami przed snem.


Słyszeliście o tym ? Doświadczacie takich uczuć ? Jak sobie z tym radzić ? Przecież nie będę się całkowicie wyłączać z życia towarzyskiego.


#psychologia trochę #depresja

Komentarze (10)

Nie mam czasu. Jak kończę spotkanie towarzyskie to zaczynam myśleć o kolejnym, o wyjściu z dziewczyną na miejskie atrakcje albo o konieczności zaplanowania kolejnego spotkania lub wyjazdu z inną albo tą samą grupą znajomych. Czasem zastanawiam się czy nie poświęcam na podtrzymywanie przyjaźni zbyt dużych sił, ale potem czytam takie posty jak wasze i dochodzę do wniosku, że warto i że to po prostu wymaga wysiłku. .

@Gilgamesh nie ale mógłbyś opisać dokładniej o co chodzi z tym zjazdem? Chodzi o to, ze tam sie bawiłeś tak dobrze, a w domu nie czy o to, że zazdrościsz znajomym ich zycia, a sam uważasz że masz kiepskie czy moze kosztuje cię to dużo energii takie spotkania? w czym jest problem?

@FriendGatherArena poczucie takiej kompletnej beznadziei, bezsensu, że nic się nie zmienia. Było fajnie, a teraz wracam do swojej samotności. Podczas gdy inni do swoich domów do swoich partnerów, dzieci, rodzin.

Miewam tak, co prawda nie zawsze, ale dość często po spotkaniach. Zwykle wieczorem po takich spotkaniach ogarnia mnie smutek, trochę jakby podczas spotkań wytwarzał się jakiś hormon który daje szczęście i nagle, po spotkaniu, coś go całkowicie odcina i nic nie sprawia przyjemności. To trochę jak kac po kilku piwach, coś co jest konsekwencją wcześniejszej przyjemności. U mnie najskuteczniejsze jest położyć się wcześniej spać, rano zwykle jest już wszystko w normie. A jeżeli spotkanie kończy się wcześniej to dołączam do #hejtojointclub i też jest ok.

@Umpolung ja kiedyś myślałem, że jest to związane z alkoholem, że on potęguje to uczucie smutku. Natomiast przyszła jedna impreza na która pojechałem autem, wróciłem do domu i znów przyszedł smutek. Wtedy zrozumiałem, że to nie to.


Tak jak piszesz, tak jakby ktoś nagle przełączył przycisk w bani.

Zaloguj się aby komentować