Ostatnio, odwiedzając rodziców, miałem przyjemność złożyć swe cielsko w wannie i tak sobie po prostu w niej poleżeć. Przyjemna ta przyjemność całkiem była, nie powiem, tym bardziej, że trochę zapomniana w dobie wszechobecnych pryszniców. W związku z tym wiersz taki sentymentalno-oszczędnościowo-higieniczny:


***


Wszystko płynie (tylko szybciej, ale i taniej)


Ten wiersz to tęskna elegia pochwalna:

pieśń chłopca co wracał, zażywszy ruchu,

i nim poduszkę poczuł przy uchu

w łazience na niego czekała wanna.


Jej ściany: tak białe! Tak emaliowe!

Z wodą tak ciepłą! Do pełna nalaną!

Pieściły ciało co wieczór tak samo…

…no a w sobotę to nawet i głowę!


Dzisiejsze łazienki? To w ścianach wyłomy!

Kabiny ciasne: prysznic, szkło, chromy…

Czuję się w nich jak w klatce srebrzystej.


Stąd sentymenty me oczywiste:

bo jakże ongiś miło się myło

gdy wodomierzy jeszcze nie było!


***


Ten wiersz to jest kolejna odpowiedź di risposta na zadanie w XXI edycji konkursu #nasonety w postaci utworu di proposta.


I, jako bonus, jeden jeszcze utwór w temacie wannowym , z tekstem co najmniej klasę lepszym od mojego (ale to tylko dlatego, że pan Waglewski nie był ograniczony ograniczeniami konkursu! – tak będę twierdził!) w wykonaniu nie oryginalnym, ale z gościnnym udziałem pana Tomka Lipnickiego czyli wspaniałego Lipy z Illusion albo, jeśli kto woli, to też z Lipali (równie zresztą wspaniałego).


#zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna

Komentarze (8)

Zaloguj się aby komentować