Niezłe tam akcje muszą odchodzić, że taką tabliczkę dali.

Niezłe tam akcje muszą odchodzić, że taką tabliczkę dali.

@Rimfire problem jest chyba bardziej złożony, bo w usługach często się ogranicza personel do koniecznego minimum, do tego duża rotacja nie buduje grupowego doświadczenia i obycia z klientem, a menadżerowie wymyślają sobie przy laptopach nowe scenariusze zorientowane głównie na dosprzedaż.
Klienci są często beznadziejnie roszczeniowi, ale firmy też lubią ciąć w chuja (w tym Luxmed), za co potem obrywa obsługa na pierwszej linii. Te tabliczki pewnie im też wesoły manago wymyślił.
@slawek-borowy
>Klienci są często beznadziejnie roszczeniowi, ale firmy też lubią ciąć w chuja
xDDD kiedys pracowalem w takim fast foodzie gdzie sprzedaje sie wiadra kurczakow i byla jakas promocja ze drugie wiadro jest 50% tansze - ale szef zabronil mi nabijac ten rabat, dopoki klient nie wyspecyfikowal dokladnie, ze on chce z niego skorzystac. musialem udawac ze jestem debilem i tak przypadkiem nabijam komus jak najwiekszy rachunek.
uzasadnienie szefa? ten rabat powoduje duze straty i jest skierowany do nowych klientow, bo stali bywalce i tak przyjda xD
Luxmed mocno obniżył "jakość" usług w abonamentach ostatnimi czasy. Zwiększyli ilość klientów za czym nie poszło proporcjonalne zatrudnienie większej liczby lekarzy. Do tego często nie są w stanie wywiązać się z kontraktów jakie podpisali - np. o terminach dostępności usług.
Jako konsekwencja, oburzenie klientów przyjmuje na siebie obsługa klienta - np. pani w recepcji, która nie może zapisać pacjenta w terminie, który obiecał jakiś sprzedawca podpisujący abonament z kolejnym korpo. To nigdy nie jest fajne, ale patrząc chłodno na sytuację, to po to prezesi i sprzedawcy zatrudnili "dział obsługi klienta", aby nie musieć osobiście wysłuchiwać ich narzekań. Niech korpo da numery do osób naprawdę odpowiedzialnych za poziom usług, to oburzeni będą właśnie tam dzwonić
@matips
Bo gdy abonament staje sie powszechny to musisz miec tak jak w nfz.
Nie ma innej opcji.
Nawet wyzsza skladka za abonament nie zwiekszy magicznie ilosci specjalistow( bo jest ich malo),ani nie poprawi obslugi klienta( bo wiecej pracownikow nie oznacza lepszej obslugi).
Powod anegdotyczny,ale mysle ze bardzo aktualny:
- ide do jakiejs sieciowej przychodni blisko domu( mam tu na mysli Warszawe) i podchodze do recepcji,zeby sie zapisac do lekarza.
I pyta soe mnie czy abonament bo wowczas za dwa tygodnie jest lekarz,na nfz za trzy tygodnie.
A ja jej mowie: ale ja zaplace za wizyte,gotowka.
- Kwota taka i taka,a Pan doktor czeka w pokoju numer 4.
Kurtyna
I dostalem tipa,ze jak potrzebuje konsultacji u znanego pulmonologa,profesora wszystkich tytulow,to on jest w soboty o tej i o tej i ona juz mnie zapisze jak chce.
@matips po to są "standardy dostępności" żeby ich dotrzymywać. Ale abonamenty są niżej niż ludzie z ulicy (jak tu pisze @jajkosadzone ), więc "nie ma miejsc", przynajmniej dopóki nie poprosisz o taką odpowiedź w mailu, żeby mieć podkładkę pod zwrot za wizytę gdzie indziej. I wtedy dzieje się magią, termin się znajduje.
@Marchew wolałbym nie, żeby nie robić żonie problemów... Ale ogólnie sprowadza się do tego, że ludzie traktują rejestratorki jak gówno, a lekarze się nie znają bo w googlach było napisane inaczej. Ale żeby oddać sprawiedliwość - niektórzy pacjenci są naprawdę przesympatyczni, niestety jest ich tylko promil.
Zaloguj się aby komentować