Niestety, niesienie potrzebującym pomocy jest cholernie niebezpieczne jak się ma doczynienie z ruskimi.


"Dwaj polscy wolontariusze, ranni w wyniku rosyjskiego ostrzału na wschodzie Ukrainy, pochodzą z Poznania i znajdują się w szpitalu; stan jednego z nich jest poważny, ale stabilny – dowiedziała się PAP w sobotę od przedstawiciela polskiej inicjatywy pomocowej Nehemiasz."


"Bus Polaków, którzy należą do tej inicjatywy, został ostrzelany w czwartek późnym popołudniem. Rannych zostało sześć osób, w tym dwaj Polacy – poinformował rozmówca PAP."


Hmmm. Może to ten "zaczepny" napis ze zdjęcia na samochodzie sprowokował ruskich i się musieli bronić [złośliwy sarkazm]


https://www.pap.pl/aktualnosci/news,1550255,polscy-wolontariusze-ranni-w-wyniku-rosyjskiego-ostrzalu-pochodza-z


#ukraina #wojna

19b5c80a-839b-4fe5-9684-0cd494e8698f

Komentarze (7)

@Javax Będzie niepopularna opinia: na uj oni się tam pakowali? W styczniu została ranna wolontariuszka, która pojechała z darami do Bachmutu i to samo: angażowanie ukraińskiego wojska w ewakuację i ratunek. To jest miejsce, o które się toczą krwawe walki od miesięcy. Mam wrażenie, że cywile są tam tylko dlatego, że właśnie ktoś im wozi pomoc i pokazuje, że nie muszą się nigdzie ruszać (albo czekają na ruskich wyzwolicieli). A w przeciwieństwie do tych, których wojna zaskoczyła rok temu, to ci mieli okazję, żeby uciekać.

[ruskie to są zwierzęta, ale prawdopodobnie ten bus dostał czymś większym (nie został ostrzelany z karabinu z bliska), więc jest możliwość, że ze 100-200 lub więcej metrów nikt nie bawił się w rozczytywanie przez lornetkę jakichś naklejek w kolorze auta (choć pewnie jakby był wymalowany wielki czerwony krzyż to też by strzelali]

Ja już dawno moskali przestałem traktować jak ludzi, więc dla mnie te ich zachowania są zrozumiałe. Bo czego można wymagać od "narodu", który po dziś dzień bije czołem do trupa lenina w akwarium? To nie są nawet zwierzęta - jakaś osobna kategoria.

@Nemrod Wiesz kolego, wiele ludzi niesie pomoc bezkrytycznie gdziekolwiek jest ona potrzebna i nie oceniają czy ludzie w potrzebie tam powinni być czy też nie. Zresztą słyszałem kiedyś w nagraniach rzołnierzy że ci cywile co często tam pozostają do końca to sami są pro rosyjscy. Nie mi dane oceniać wolontariuszy - nie robili tam nic złego, ryzykowali soje życie aby pomóc drugiemu To z tym napisem na samochodzie to jak zazwyczaj moja własna złośliwa docinka - tak jak zresztą napisałem.

@poljet No właśnie widzę, najdalej 5 km od najbliższych ruskich pozycji - bezpiecznie w uj. Ale masz rację, przy takiej odległości można właściwie wykluczyć celowe strzelanie do busa wiozącego pomoc.

@Javax No jednak główną zasadą niesienia pomocy jest własne bezpieczeństwo (i nie narażanie innych na konieczność pomagania nam). Jeśli wymagali od Ukraińców pomocy, ewakuacji i leczenia, to raczej są beneficjentami pomocy, niż osobami, które ją realnie udzielają.

@Nemrod Niestety, to nie jest jakaś zbiórka charytatywna pod marketem tylko pomoc niesiona w warunkach wojennych i ryzyko w szczególności przy samym froncie jest olbrzymie. Tak, główną zasadą jest własne bezpieczeństwo ale są osoby które mają tak wielkie serca że w wielu wypadkach ryzykują nawet własnym życiem. Tak jak napisałem wcześniej - nie mi ich dane oceniać.

@Javax Są też ludzie, którzy mają tak wielką potrzebę adrenaliny: jedni wybierają base-jumping, a inni jeżdżą na front. Na wschodniej Ukrainie jest sporo miejscowości wyzwolonych, ale oddalonych od frontu na te min. 20 km, czyli poza zasięg bezpośredniego strzału z czegokolwiek. Tam pewnie bez problemu da się znaleźć potrzebujących (moim zdaniem to są miejsca, gdzie ci potrzebujący powinni się w tej chwili znajdywać). Do takich jeździł i dalej jeździ m.in. Marcin Strzyżewski.

Zaloguj się aby komentować