Niemiecka polityka historyczna. Eksperci: jej celem jest pozbawienie Polaków statusu ofiar

Pod szyldem nauki i wolności badań powstaje opowieść, w której niemiecka Zagłada coraz mniej jest wyłącznie niemiecka, a coraz bardziej europejska, lokalna i polska. Polacy są wypychani z roli ofiar. W tej narracji mają stać się współodpowiedzialni za zbrodnie niemieckich oprawców.


Niemiecka pamięć o Holokauście wydeptuje sobie wygodną ścieżkę. Nikt poważny nie powie dziś, że Niemcy za Zagładę nie odpowiadają. To byłaby przesada. Można jednak zostawić im rolę głównych architektów, a ciężar wykonawstwa rozlać po całej Europie: na lokalne administracje, burmistrzów, policjantów, strażaków, urzędników, sąsiadów i okupowane społeczeństwa. Wtedy wina niemiecka nie znika, ale przestaje być samotna.


W ten krajobraz wnika książka, urodzonego w Zabrzu i mieszkającego w Berlinie, polsko-niemieckiego historyka, Grzegorza Rossolińskiego-Liebe: „Polnische Bürgermeister und der Holocaust. Besatzung, Verwaltung und Kollaboration” („Polscy burmistrzowie i Holokaust. Okupacja, administracja, kolaboracja”). [...]


#wiadomosciswiat #niemcy #historia #iiwojnaswiatowa #holocaust #polska #politykazagraniczna #newsmax

Newsmax Polska

Komentarze (6)

O ile Niemcy chcieliby się pozbyć poczucia winy o tyle Polacy powinni też pouczyć się o mrocznej stronie swojej historii. Bo nie zawsze byliśmy tylko ofiarami.

@FoxtrotLima ok, szkoda tylko że Niemcy nie uczą w szkole o tym ilu Słowian zginęło w obozach. Głównie podają Żydów i innych Niemców którzy nie zgadali się z faszystami. Polecam podcast OSW na temat polityki historycznej Niemiec. Dość niedawno wyszedł.

Co do Polaków, to zgadzam sie że mówimy albo dobrze albo wcale. Jedyne co kojarzę ze szkoły to Jedwabne i to tak "No było coś takiego, a teraz lecimy dalej"

@Czokowoko słucham OSW regularnie. Wiem jak jest. No właśnie ja bym chciał, żebyśmy się zmierzyli ze swoją historią, bo na dłuższą metę wyjdzie nam na dobre. Jedwabne, getta ławkowe, pogrom kielecki czy chociażby jak byli Ukraińcy traktowani przed wojną. Chwalimy się też, że nie mieliśmy kolonii które byśmy wyzyskiwali, ale mieliśmy chłopów pańszczyźnianych, którzy byli naszymi rodzimymi niewolnikami. Mało się o tym mówi.

@Mr.Mars to już się dzieje co najmniej od 15 lat. Nasz rząd powinien głośno protestować przy każdym takim przypadku, ale jak widać po komentarzu wyżej, nawet w PL są osoby, które zrównują jakieś jednostkowe przypadki czy niejednoznaczne sytuacje z całą machiną nastawioną na eksterminacje na zasadzie "a u nas też Murzynów biją".

@Telezajaczek te niemieckie kurwy robią to od lat 70 XX wieku. Naziści, a nie Niemcy chociażby. Albo takie hasło jak „polskie obozy”, co jest bzdurą, bo to niemieckie obozy zagłady.

@Prucjusz zapewne trwa to dłużej, nie znam historii wszystkich tego rodzaju publicznych wystąpień i antypolskich publikacji i nie chciałam szafować konkretnymi datami. Być może to zaczęło się mniej więcej wraz z premierą w US powieści Malowany ptak, której autor, Jerzy Kosiński, na początku dość mocno sugerował, że jest autobiograficzna, a dopiero jak wieści o tej książce przedostały się do Polski i istniała szansa, że osoby, które całą wojnę kryły jego rodzinę, ujawnią prawdę, zmienił narrację.

Zaloguj się aby komentować