Nie jestem wielkim fanem sztuki filmowej, a moją ulubioną chyba sceną, jaka kiedykolwiek została nagrana, jest początek teledysku do utworu Welcome to the jungle zespołu Guns’n’Roses. No tak mi się kolejny sonet w XLVII edycji konkursu #nasonety w kawiarni #zafirewallem napisał:


***


Awans społeczeny


Auta mkną wokół niczym naboje,

świecą zielone neonów badyle,

a z ptaków zostały tu pawie i gile,

co pstrzą chodniki do spółki z gnojem.


Pod dworcem wystają chętne dziewoje

i możesz mieć je – negocjuj za ile! –

i ten gość pijany – a może ma wylew? –

co lezy pod sklepem. Szyld? ALKOHOLE.


Gdzieś w bramie wystąpił incydent kałowy;

wcześniej, jak inne, śmierdziała moczem.

Tam ktoś drze ryja, tu ktoś się tłucze…


No więc, mieszczuchu mój ty, napływowy,

przybyszu z jednej z pobliskich wiosek

warto to było do miasta się ruszać?


***


A teraz pora zająć się czymś pożytecznym.

Komentarze (18)

@UmytaPacha


Zawsze też może dojść do rozwodu

z powodu niemiłego po sraniu smrodu,

ze względu na nocne chrapania dźwięki

czy oddech nieświeży z powodu ósemki.

@Wrzoo


Początkowo miałem na myśli Koluszki, bo mi do ostatniego wersu rymem pasowało, a później myślałem o Łodzi. Może dlatego, że kiedyś tam mieszkałem?

Zaloguj się aby komentować