Nie jestem wielkim fanem sztuki filmowej, a moją ulubioną chyba sceną, jaka kiedykolwiek została nagrana, jest początek teledysku do utworu Welcome to the jungle zespołu Guns’n’Roses. No tak mi się kolejny sonet w XLVII edycji konkursu #nasonety w kawiarni #zafirewallem napisał:
***
Awans społeczeny
Auta mkną wokół niczym naboje,
świecą zielone neonów badyle,
a z ptaków zostały tu pawie i gile,
co pstrzą chodniki do spółki z gnojem.
Pod dworcem wystają chętne dziewoje
i możesz mieć je – negocjuj za ile! –
i ten gość pijany – a może ma wylew? –
co lezy pod sklepem. Szyld? ALKOHOLE.
Gdzieś w bramie wystąpił incydent kałowy;
wcześniej, jak inne, śmierdziała moczem.
Tam ktoś drze ryja, tu ktoś się tłucze…
No więc, mieszczuchu mój ty, napływowy,
przybyszu z jednej z pobliskich wiosek
warto to było do miasta się ruszać?
***
A teraz pora zająć się czymś pożytecznym.