Nawiązując do wpisu o rosnącej populacji dzikich zwierząt to pierwszy raz w życiu miałem tego lata spotkanie z wilkiem. Siedziałem sobie samotnie w nocy, przy ognisku na działeczce pod lasem i w pewnym momencie usłyszałem w dość bliskiej odległości solidne wycie wilka. To był moment kiedy zrozumiałem, że nadal mamy korzenie w ludach koczowniczych bo skala reakcji wszystkich moich instynków, wyrzut adrenaliny i podświadome dołożenie do ognia była czymś czego doświadczyłem pierwszy raz w życiu. Pomieszanie strachu i poczucia bezpieczeństwa z faktu rozpalonego ogniska. Niepowtarzalne, pierwotne uczucie które odebrało nam życie w miastach.


Polecam takie biwaki z atrakcjami bo wtedy nasz pierwotny człowiek czuje dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#biwakowanie #turystyka #natura

09d7a0b7-a8ed-462c-9767-64004d225db9

Komentarze (27)

@cebulaZrosolu - zesraliśmy się - mi przypomniały się wszystkie programy przyrodnicze o niedźwiedziach - zaczęliśmy walić w garnki - przygotowaliśmy pochodnie by mieć coś palącego się pod ręką w razie czego - świeciliśmy latarkami w stronę każdego szmeru aż baterie padły - zero snu tej nocy

Rozumiem reakcje. Ale jak się człowiek naczyta to trzeba mieć naprawdę pecha i zajść do legowiska by cię zaatakowały. Tak to zwykle uciekają i unikają kontaktu z człowiekiem.

Spałem pod namiotem na działce i w oddali usłyszałem wycie. Odechciało mi się spać. Po chwili wszystkie psy we wsi zaczęły szczekać

@koszotorobur że głupio było jednak unosić się dumą i reguła ilość dni + 2 dla gaci to jednak złota reguła jest

@koszotorobur coś w tym jest, nigdy nie miałem nic złamane, jeśli nie liczyć ukruszonych dolnych jedynek po zjeździe na wózku sklepowym z górki XD

Ja jakiś czas temu przedzierając się lasem przez wysokie jeżyny, niemal nadepnąłem na śpiącego w nich odyńca. Pierdolony wielki był, szczęśliwie poszedł w inną stronę, bo w jeżynach nie było nawet szans uskoczyć, czy coś. Muszę przyznać że to uczucie ciepła w majtach również było bardzo pierwotne

@kobiaszu raz kimaliśmy na dziko w lesie gdzie w drodze do miejscówki znaleźliśmy dwie wilcze kupy, w miarę blisko od planowanego obozu. Później znajomi powiedzieli, że jak byli tutaj poprzednim razem, to wilki wyły praktycznie obok nich :P. Mój pies, który po trekingu, zazwyczaj wchodzi do namiotu, wywala się na plecy i tak śpi do rana, tej nocy praktycznie nie zmróżył oka, całą noc przesiedział, z nim moja kobita a ja próbując spać, byłem poszturchiwany co chwila z pytaniem "ej, słyszałeś?". Ciekawa to była noc :).

Zaloguj się aby komentować