Bleh. Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy. Niby wiem że wszystko szybko się zmienia - coś jest a później tego nie ma, dobre momenty -jak fotografie- warto zbierać w głowie, jak w starej szafie. Chwile ulotne jak motyle. Co gdy przyjdzie skleroza? Umysł przewrotny łapie wszystkie jak fotka, ułamki momentów, dobrych i niemiłych incydentów. Gdybym miał gitarę to bym na niej grał, ale to se ne vroti, mimozami jesień się zaczyna. Nie sposób przez wyobraźnię kreować własnego ja, gdy się opierasz wyłącznie na faktach , przecież są momenty gdy marzenia się spełniają, wszystko takie realne, chwile szybko tak mijają. Więc jak zapomnieć? Wszystkie chwile złe które są na nie? Gdy chcesz: nie myśleć o tym już, zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zatęchły kurz. Po prostu nie pamiętać sytuacji w których serce pęka i tylko teskno Ci panie.
Sądzę, że dobrze lubić wracać tam gdzie byłeś. Czasem wsiąść do pociągu bylejakiego, nie oglądać się za siebie.
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi: ludzie nam tego nie wybaczą.
A kiedyś - kiedy przyjdzie czas, możesz skończyć scenariusz i gotowym być. Z nieba przyleci Twój wielki przyjaciel, wystawisz ekran i wyświetlisz film
- żeby leczyć chore sąsiadów sny.