Dyskusja użytkownika Afterlife
Nagrywaliście się kiedyś na kamerę?
Kiedyś była mnie namówiła ale nas zbanowali na Chatroulette.
Ale nie o tym xD
Od lat nie miałem tak terapeutycznej metody jak nagrywanie się. Opowiadam tam różne rzeczy, pracuje nad prezencją, recenzuje książki - takie o tematyki losowe.
Ostatni raz publicznie występowałem jakieś 7 lat temu, dość sporadycznie. Ultra stres, nawet strach. Dopiero do mnie dotarło, że choć były materiały wideo ze mną to stroniłem od oglądania. Od tamtej pory zacząłem się "zamykać". W sumie nie wiedziałem jakie mam grymasy, jak mówie (z roku na rok ciszej, mniej pewnie), dlaczego jedni są mną zainteresowani, inni przeciwnie. Moja relacja z otoczeniem, choć ogólnie dobra, to wciąż zdaje się być wynikiem jakiegoś "amoku" i zgadywania, czy tym razem wyrzut tego, co mam wewnątrz na zewnątrz przyniesie coś dobrego, czy nie.
Zdaje się, że wczorajsze bite 5 godzin nagrywania, poprawiania dykcji, ogólnej zabawy jest dla mnie zbawieniem. Dziś po raz pierwszy od dawna wstałem z zajawką pt. Moje życie - projekt, a nie siedzenia tylko w swojej głowie, przygnieciony sprawami codziennymi, własnymi wizjami, wyimaginowanymi konfliktami, sukcesami. Pomaga mi to spojrzeć dosłownie i w przenośni "z boku" na samego siebie. Aha, to nie jest człowiek, którego znam z lustra.
Robię to jako element pracy nad sobą, autoterapii, ale też z powodów zawodowych.
Pewnie dla niektórych z Was taka wiedza to podstawa, dla mnie od lat odwlekany temat, co zdaje się dość kolekywnym podejściem. Ile razy słyszałem "nie mogę siebie słuchać/na siebie patrzeć" przy słuchaniu/ogładania nagrania z samym sobą.
Pytanie postawione na początku jest poważne.
#rozwojosobisty #psychologia