Na co dzień odżywiamy się dosyć prosto i raczej zdrowo. Warzywa, sery, bez przetworzonych mocno produktów z długa listą substancji na etykiecie. Ale przychodzi moment w roku, że wszystkie takie założenia dietetyczne idą w kąt.
Pierwsza dłuższa wycieczka w góry wczesną wiosną powoduje, że gdzieś głęboko zaczyna narastać tłumione długo pragnienie, niezaspokojona obrzydliwa żądza SERKA TOPIONEGO.
Ani to dobre ani śwarne, cuchnie obrzydliwie, nawet nie wiem gdzie to w sklepie leży, muszę pytać obsługi, szeptem i na boku bo się wstydzę bardziej niż kupowania prezerwatyw w aptece u młodej farmaceutki.
Ale kanapka z serkiem jest obowiązkowa. Na szczęście po wycieczce wszystko mija i przez kolejny rok, nie będę pamiętał o tym obrzydlistwie.
A, na szczęście ohydna woń wiadomo czego nie ściągnęła na nas śnieżnego koczkodana.
#gory #jedzenie
