Moja kobieta prowadzi firme z 2, powiedzmy, oddzialami. W jednym oddziale pracowala dziewczyna, ktorej firma o tym samym profilu otwiera sie kolo domu, wiec powiedziala, ze bedzie rezygnowala, bo musi tu dojezdzac jakos pol h w jedna strone. Wlasciwie to wozi ja chlop, bo ona nie ma prawka, wiec 2 osoby uwalone. Zlozyla wypowedzenie grubo ponad miesiac wczesniej, wszystko spoko.
Prace w nowym miejscu miala zaczynac sie od lutego. Na miejsce tej odchodzacej juz jest nowy pracownik i w sumie spoko, bo z dofinansowaniem z urzedu pracy.
No i dzisiaj dzwoni do dyrektorki tej placowki (edukacyjna, publiczna) i pyta czy jakis grafik juz jest, co i jak. A ta w odpowiedzi mowi:
A nie, no my jednak nie startujemy, dopiero mlze za miesiac czy dwa.
No k⁎⁎wa xD gdyby nie zadzwonila to kiedy by sie dowiedziala? Jaka k⁎⁎wa patola. “Dyrektorka”. Tfu na ryj.
#praca #pracbaza