@Al-3_x Też mnie martwi sytuacja na froncie. Ewidentnie linia frontu się zamroziła a to oznacza, że toczą się tam bardzo ciężkie walki. Ukraina wciąga coraz więcej elitarnych batalionów do obrony, a te miały służyć przecież do przejmowania inicjatywy a nie obrony.
Jednak uważam, że czas tu gra na korzyść Ukrainy cały czas. I jeżeli ruskie zaraz szybko czegoś nie wymyślą to Ukraina ze wsparciem zachodu przygotuje się na przejęcie inicjatywy. Ich żołnierze są cały czas szkoleni poza granicami Ukrainy. Formują nowe przeszkolone pełne sił bataliony. Uczą ich obsługi sprzętu NATOwskiego. Są cały czas przygotowywane plany awaryjne przez masę specjalistów z zachodu którzy dysponują masą danych z frontu.
A Ruskie mają tylko siebie i wątpliwe wsparcie od Chin czy Iranu gdzie muszą bardzo dyskretnie te dostawy robić żeby nie podpaść USA. No i jeszcze mają małego asa w rękawie w postaci ataku z Białorusi co też nie jest idealnym rozwiązaniem bo oficjalnie wciągnie Białoruś do wojny i narazi całą Białoruś na ataki.
Dodatkowo wiemy, że ludzie tam już dawno byli nastawieni negatywnie do władzy, więc to może być też jakiś sygnał dla cywili żeby zacząć rozruchy jak ich wojsko będzie zaangażowane w konflikt. W samej armii Białoruskiej są też buntownicy którzy niechętnie chcą ginąć za ruskich i cenią sobie spokój.
Dodatkowo morale ruskich są zajechane do granic możliwości. Gospodarka Rosji jedzie na sporych rezerwach od dłuższego czasu. Wszyscy wiedzą, że dane są mocno przekłamane. Niby jeszcze mają tych rezerw na długo, ale tendencja jest mocno spadkowa. A utrzymanie wojny to cholernie duże koszta.
Generalnie nie widzę wygranej kacapów w tym konflikcie. Nawet jeżeli udało by im się poczynić jakieś duże kroki na froncie i zdobyć kolejne tereny to wątpię żeby nagle zachód się wystraszył i odblokował im te sankcje albo chciał rozmów pokojowych. Wręcz przeciwnie.
A to co zyska Rosja w przypadku ewentualnej wygranej czy większych sukcesów w zdobywaniu terenu to spalona ziemia która na siebie nie zarobi jeszcze bardzo długo, a będzie generowała masę kosztów w samym utrzymaniu terenu.
Partyzantka w rosji też będzie cały czas działała. Będą kolejne tajemnicze podpalenia obiektów cywilnych i wojskowych. Ruskie nawet po sukcesach rosji będą oczekiwali natychmiastowego dobrobytu, parady zwycięstwa i lizania stóp przez Zachód a to oczywiście nie będzie miało miejsca. Więc dojdzie do nich to, że niby wygrywamy, ale nic z tego nie mamy. Niepokoje społeczne będą rosły z każdym przywiezionym workiem ze zwłokami. Nie wykluczone będa kolejne mobilizacje które znowu zaczną wkurzać ludzi. Rosnąca inflacja i spadający rubelek nie wpłyną też dobrze na ich nastroje. Więc w perspektywie czasu nawet jak by Ruskie coś osiągnęły to i tak będą przegranymi.