Komentarze (9)
W zachodniopomorskim wiedza co to pochytane dzieki Lonie.
Pi⁎⁎⁎⁎le glupoty, to bylo w teksie fokusa.
Domyślałem się, że to może być regionalizm, ale zaskoczył mnie jego zasięg. Myślałem, że jednak będzie bardziej rozpoznawalne
Dzień dobry. Potwierdzam, że tak się na Śląsku mówi.
Jako smaczki dodam, że mówi się (mówiło się?) też „pójść na chyt” w kontekście pójścia na miasto celem podrywu (wówczas się „odpierdalało”, czyli ładnie ubierało itd.). Dodatkowo „pójść na chyt” mogło oznaczać „pójść na kradzież”, czyli na przykład do sadu sąsiada pozrywać jabłka. Czasem wymiennie używało się tu „pójść na szabry” albo „pójść na rapsy” - tak, to też oznaczało kradzież.
Zatem jak jakiś Ślązak zaprosi Was na rapsy, to nie oznacza, że idziecie na koncert jakiegoś Grubsona itd., ale robi z Was partnerów zbrodni.
Dziękuję. Życzę miłego dnia i abyście mieli wszystko pochytane!
Zaloguj się aby komentować


