Mam w rodzinie osobę z którą trochę chcąc nie chcąc współpracuję. Różne względy, nieistotne.
Jest to osoba obdarzona wręcz skrajnie "chłopskim rozumem", więc zazwyczaj po prostu pi⁎⁎⁎⁎li całkowite głupoty. Dodatkowo za wszystkie swoje problemy i własne niedopatrzenia - obwinia innych. W sensie - żyje pośród innych ludzi, więc winę za cokolwiek zawsze zrzuci na drugą osobę, mimo posiadania takich samych możliwości zapobieżenia, bądź uniknięcia przykrych sytuacji.
Niemniej dzisiaj dostałem niby to klasyczny zarzut, ale w pełni słuszny. Chyba pierwszy raz nie usłyszałem głupoty od dobrego roku.
Zarzut banalny, że "nie myślę" i ustawiłem na piecu gazowym w firmie 18 stopni, jak wietrzę cały dzień a na zewnątrz jest 14 i w sumie to nakurwiam gazem żeby grzać atmosferę xd
Jest to fakt, zaćmiło mnie, dużo obowiązków mam teraz, nie podumałem, zapomniałem. Po prostu przyznałem rację i pobiegłem zmienić ustawienia (bo chociaż owa osoba wie jak to kliknąć, nie spodziewałem się podjęcia działania i słusznie pomyślałem).
I przepaliło styki chyba. Bo "jak to się zgadzasz", "TY popełniłeś błąd?", "przyznałeś się?".
Ale że to skrajnie głupia osoba, to jej konkluzją nie jest słuszna skądinąd teza, że pierwszy raz powiedziała coś co od a do z - jest prawdziwe. Tylko, że zawsze miała rację, ale dopiero teraz przyznałem xD
Moje zobowiązania wobec tej osoby kończą się w tym roku. Ona nie jest tego świadoma, bo już mówiłem - jest głupia. Trwa to już 3 lata i czuję, że całkowicie zapomniała, iż za chwilę wyląduje na bezrobociu xd Tak się wygodnie zrobiło pod moim parasolem i możliwości pierdolenia mi dowolnych rzeczy. Ale jeszcze tylko kilka miesięcy i bajo jajo, witaj pośredniaku ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#gownowpis