@Vampiress Ehh, ja się niestety umęczyłem. W teorii jest bardzo dobrze, puszczając fragmenty czasami się człowiek nie może nadziwić, że tak dobrze to działa. Ale, niestety zawsze jest ale.
Nie płynie się przez utwór. Czytanie jest monotonne, jednostajne, bez rytmu. Czasami mam wrażenie, że zupełnie ignoruje istnienie przecinków, bo leci jak głupie, a akcentuje tylko zdania. Najbardziej boli jednak wymawianie wszelkich imion postaci, miejsc, krain, gatunków, no zwyczajnie nazwy własne kuleją. Nie mają też żadnej spójności, jak mu się wymyśli tak czyta. A potrafi tą samą nazwę deklamować na różne sposoby, wystarczy że pojawi się apostrof. Przesłuchałem tak pół tomu Wiedźmina i się zmęczyłem. Od razu wróciłem do normalnej wersji. Niemniej im mniej fikcyjnych nazw tym lepiej powinien ogarniać.
Te małe gówna tak mnie wybijają z rytmu, że zauważyłem skupianie się właśnie na tym "co i jak mówi", a nie na treści.
Lata temu jak oglądałem 10 razy każdą złotówkę korzystałbym pomimo tych niedogodności. Bo nie jest to dyskwalifikujące, a tylko nieco wybijające i irytujące czasami. Dzisiaj wolę nie i czasami poczekam sobie na jakąś książkę dopóki nie omiotę obecnej subskrypcji z interesujących mnie pozycji, żeby przejść w drugą. Ewentualnie czasami wspomogę się piratem, a jak mnie ściśnie to już c⁎⁎j, odpalę trzecią subskrypcję jednocześnie xd