Komentarze (34)
Z tego względu w niniejszym rankingu nie braliśmy pod uwagę zawartości tłuszczu i wartości energetycznej (kalorii) majonezów.
@deafone Dobrze, że o tym piszą, ale ranking z powyższego powodu bardzo niewiele wnosi.
Generalnie z punktu widzenia dietetycznego najlepiej majonezu nie jeść w ogóle, ale jednoznaczne stawianie w rankingu na pierwszym miejscu majonezów mających 740kcal/100g, a na szarym końcu wszystkiego co ma koło 300-400 buduje fałszywy obraz tego co jest zdrowe a co nie. Na dłuższą metę dodatkowe mikrogramy jakiegoś barwnika będą mniej szkodliwe niż dodatkowe kilkadziesiąt kcal (czy kilkaset kcal, jeśli ktoś je dużo majonezu) dziennie. ¯\_(ツ)_/¯
@size no prośba, Kielecki niczego nie balansuje. Jest tak zakonserwowany octem spirytusowym, że smak tego octu przebija przez wszystko z czym go połączysz.
Ostatnio kupiłem duży słoik na promocji w Lidlu i wykorzystałem go do zrobienia kilku popularnych sosów/dipów typu czosnkowy, rosyjski, koktajlowy itp. W każdym na pierwszy plan wychodzi octówa.
Także jak komuś taki majonez smakuje, to spoko, ale nie rozumiem jak można tego nie czuć.
@Michumi nawet nie o to chodzi. Ja kiedyś nie chciałem przejść na Kielecki, bo myślałem, że on jest mocno octowy, bo tak go zapamiętałem jak próbowałem go ładnych kilka lat temu. W tym czasie majonez, który kupowałem regularnie (Winiary) stał się po prostu tłuszczem w słoiku i zauważyłem, że przestał mi po prostu smakować (musiałem dodawać go dużo więcej niż chciałem do dań i kanapek). Rok temu postanowiłem sprawdzić, czy to co się wygadywało o Kieleckim to nadal prawda i okazało się, że nie - podszedł mi bardzo, ma w tej chwili taki smak, jakiego oczekuję od majonezu (o samej jakości składu w porównaniu do Winiar nie wspominam). No i Kielecki to polski kapitał, podczas gdy Winiary to faszyści z Nestle
@Lime jest daleko, bo wg. tego rankingu wszystko co ma e385 na starcie jest przegrane. Huk, że ciężko dostać majonez bez tej soli i że szkodliwa jest dopiero po zjedzeniu jej w ilościach niemożliwych do osiągnięcia.
Gdyby odpuścić sobie czepianie się tego e385 czy jakichś tam zagęszczaczy, to takie rankingi by nie powstawały, a przecież dietetycy też muszą mieć o czym pisać.
Mój dziadek jadł przez całe życie majonezy z e385. Gdy miałem około 10 lat moja mama powiedziała mu "jeśli chcesz zobaczyć jak twoje wnuki idą na studia, powinieneś natychmiast rzucić e385". Łzy napłynęły mu do oczu, gdy uświadomił sobie jaka jest stawka. Rzucił e385 z dnia na dzień. Niestety było za późno, bo trzy lata później zmarł z powodu raka płuc. Byłem strasznie tym zdołowany. Moja matka powiedziała do mnie "Nigdy nie jedz majonezów z e385. Proszę, nie każ swojej rodzinie przechodzić przez to, przez co my teraz przechodzimy". Oczywiście przyznałem jej rację. Aktualnie mam 28 lat, przez całe swoje życie nie dotknąłem majonezu z e385. I teraz trochę tego żałuje, bo i tak dostałem raka od czytania kolejnego rankingu majonezów.
W gościach zawsze zakradam się do lodówki aby sprawdzić, jakiego używają majonezu. Jeśli nie jest to Kielecki, natychmiast wychodzę bez słowa i zrywam wszelki kontakt. Jeśli jest to dekoracyjny Winiary (ha tfu!) to dodatkowo zostawiam im lodówce psią kupę w słoiku (przygotowuję specjalnie przed każdym wyjściem w gości) - i tak nie mają smaku ani gustu, więc jeden więcej słoik z gównem w lodówce nie zrobi im różnicy.
Zaloguj się aby komentować






