@ramen chodziło, ale pomysł zdechł zanim jeszcze się urodził na dobre. Te wszystkie państwa są po prostu za bardzo rozbite i geograficznie i ideologicznie i poglądowo i ekonomicznie i finansowo, żeby coś można z tego ulepić. Dzieli ich praktycznie wszystko jak leci poza tym, że każde z nich bardzo chciało "być USA tego świata", ale żadne z nich nie mogło, więc stwierdzili, że w takim razie USA jest złe i oni zakładają swój własny cool kids club. Wiesz, taki z blackjackiem i dziwkami.
To jest dosłownie zbieranina krajów na zasadzie ślepego wybierania palcem z kręcącego się globusu, a teraz, skoro oficjalnie się już potwierdziło, że nie mają zamiaru iść w jakąś wspólną walutę, co umocniłoby interakcje między sobą, to w sumie każdy z nich reszcie jasno oznajmił jak bardzo na poważnie bierze ten twór. Albo raczej nie bierze. Zresztą biorąc pod uwagę listę krajów, które tam są: Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, Południowa Afryka- która waluta tak na poważnie miałaby być tą wiodącą bo od tego pytania trzeba by było wyjść, żeby uświadomić sobie niemożność powstania tego zszywańca?
Rosyjski rubel (kurs $0,011)? Wszyscy i tak już dostatecznie ostrożnie patrzą w stronę Putina, plus kurs rubla zrównuje go wartością do srajtaśmy. Więc... nie wiem... macierewicz zdziwienia? braun zdziwienia? putin zdziwienia? że wszyscy zdecydowali się nie pojawić w Moskwie, żeby czasem nie dać słynnej niewerbalnej zgody przez samo tylko oddychanie tym samym powietrzem co kremlowski hitler.
Co dalej... indyjska rupia (kurs $0,012)? Jej wartość to niewiele więcej od rubla więc powodzenia, do tego Indie z rok temu lekko wyruchały Rosję na zakupie ropy i to w sumie podwójnie więc powodzenia że Rosja kiedykolwiek się na to zgodzi. Nie mówiąc o Chinach, które od lat się tłuką kijami z Indiami gdzieś na spornej granicy i w życiu by nie przepuściły czegoś takiego, żeby ich wróg nagle dostał w łapy władanie praktycznie globalną walutą wpływającą na ekonomię wielu co by nie mówić dużych państw.
No to może chiński juan (kurs $0,14)? Taa, tutaj to na pewno Indie się na to zgodzą (jak wyżej) plus Rosja która ma na wskroś imperialistyczne zapędy, a podświadomie zwyczajnie się boi, że Xi wjedzie mu w dupę bez wazeliny przez całą Syberię przy pierwszej okazji. Inni też na pewno będą szczęśliwi, że puchatek, który pcha się z butami wszędzie będzie miał jeszcze więcej władzy i będzie dmuchał swoją gospodarkę jeszcze bardziej, bo nie ma co się oszukiwać, że to jest waluta chyba najbardziej centralnie sterowana na świecie. Pomijam już na wskroś reżimowy ustrój, gdzie człowiek nie znaczy nic, do etapu zwykłego niewolnictwa- czy to Ujgurów, czy dzieci w fabrykach- i monitoringu 24/7 czy czasem czegoś nieładnego nie pomyślisz.
Zostaje brazylijski real (kurs $0,21), który może (podkreślam: MOŻE!) i by Rosję poparł patrząc po tym jak Bolsonaro przytula się od czasu do czasu do Putina plus jest kursowo najsilniejszą walutą z całego zestawu, reszta raczej wątpię, bo to znowu kwestia "bycia tym uprzywilejowanym". Sam nie ma co na wyniesienie swojej waluty liczyć, bo ten kraj nie potrafi sobie od dawna poradzić z tym, że ponad 20% ich społeczeństwa mieszka w favelach, jest niewyedukowana, biedna, nie potrafi sobie poradzić z szalejącymi kartelami, które w sumie rządzą tym grajdołem.
No i zostaje południowoafrykański rand (kurs $0,054), z kraju, który od biedy możnaby określić jako "wschodzącego tygrysa" tego zestawu- kraj, który bardzo chce zaznaczyć swoją obecność, ale to tyle. Zero jakiegoś atutu, który by za tym poszedł i umocnił tę decyzję. Tylko, że tak samo jak wyżej Brazylia- to jest kraj wiecznych konfliktów etnicznych, rasowych, zwykłej dziczy i samowolki. Niech o sytuacji tam świadczy pierwszy z nagłówek z zeszłego roku: "Od lidera Afryki po kraj Trzeciego Świata, czyli jak upadło RPA". Faktycznie- materiał prima sort.
Żeby to miało szanse powodzenia, to musieliby stworzyć jakąś nowa walutę, coś jak euro dla Europy... roboczo nazwijmy to "bric", bo czemu by nie. Tyle że... to też się wywali na ryj, bo wszelkie finansowe interakcje ze "światem zewnętrznym" i tak byłyby przeprowadzane w przeliczeniu na (petro)dolary, bo Stany od bardzo dawna upewniały się, że to oni będą centrum finansowym świata i to do nich wszyscy będą się porównywać- stąd wrzuciłem wyżej wrzuciłem kursy poszczególnych walut właśnie w stosunku do dolara, bo to jest najlepszy wyznacznik "siły" tych walut. Innymi słowy cały ten BRICS to nic innego jak śmiechu warta fasada reżimowych państewek, które śnią mokre sny o hegemonii.