Kontynuując wczorajszy wątek
Jezu, ale to była dobra decyzja.
Wstałem wcześnie, wyspany, i zrobiłem coś czego nie robiłem od ponad roku: trening.
Po rozgrzewce i rozciąganiu przetestowałem, czy dam radę jeszcze się podciągnąć na drążku. O dziwo dało radę nawet 3 razy podczas jednej serii (wiem, że brzmi to żałośnie, ale zawsze). Tak więc zrobiłem 5 serii po 3 podciągnięcia w nachwycie, 4 serie po 3 podciągnięcia w mlotkowym i 3 serie po dwa podciągnięcia w podchwycie.
Daaamn, czuję, że żyję
P.S. chyba nie ma hejtostatystyk z drążkiem?
#hejtokoksy #feelsgoodman


